ubogi żebrający na ulicy
fot. Arno Senoner / Unsplash
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 votes
Wyczyść

Granica między nami, ludźmi, nie przebiega – jak by może chciał kto myśleć – pomiędzy tymi, którzy są bogaci i którzy nie. Każdy jest Łazarzem i bogaczem, biednym i bogatym.

Jeżeli przypowieść o bogaczu i Łazarzu (Łk 16,19–31) przyjąć za komentarz do tego błogosławieństwa…

Nie chodzi o znikomość nadziei pokładanych w bogactwie, jak w przypowieści o innym bogaczu, który nagromadził bogactwa i powiedział sobie, że teraz może używać do woli, nie wiedząc, że właśnie miał się przeprowadzić na tamten świat. Nie chodzi też o oszustów i krzywdzicieli tuczących się na krzywdzie innych. Bogacz z przypowieści nie jest ukazany ani jako oszust, ani jako krzywdziciel. To człowiek, który nie był zdolny zobaczyć. Nie wie, nie wyobraża sobie. Więcej wiedzą psy, które przychodzą lizać rany biedaka-Łazarza.

Bogaty nie spostrzega, nie wie.

Jest to ten rodzaj braku wyobraźni, który erudycie filozofowi (są różne rodzaje bogactwa) każe się dziwić, wręcz nie dowierzać, że ludzie mogą męczyć się z problemami, które dla niego są banalne, które już rozstrzygnięto w ważnych dziełach wielkich myślicieli.

Jest to ten rodzaj braku wyobraźni, który ludziom mającym znośne, spokojne mieszkania uniemożliwia wyobrażenie sobie, do czego może doprowadzić gniecenie się latami we wspólnym mieszkaniu.

Jest to owa ślepota, która tym, którzy nie upadli, którzy w jakiejś dziedzinie „są bez grzechu”, uniemożliwia zdobycie wiedzy o tym, co przeżywa ten, który zgrzeszył.

Ślepota właściciela samochodu, który będąc skądinąd całkiem dobrym człowiekiem, kiedy już jakiś czas zasiada za kierownicą własnego auta, przestaje zauważać ludzi wracających z pracy do domu piechotą (bo autobus wypadł z rozkładu) „tylko” cztery kilometry, oraz autostopowiczów, którzy wybierają ten sposób podróżowania niekoniecznie z niemądrej fantazji, ale często dlatego, że po prostu nie mają pieniędzy na pociąg.

Przepaść nie do przebycia – powiada Abraham. Przepaść, którą bogacz wykopał sam. Gdzie jest twój skarb, tam i serce twoje… Dlatego Chrystus mówi, że lepiej nie mieć niż mieć. Mówi to ludziom, którzy wtedy, podobnie jak i dziś, chcieli mieć. Wąska brama i tłum oślepłych wielbłądów, które walczą z sobą, przepychają się z wściekłością, rozbijają sobie głowy o mur. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogaczowi wejść do Królestwa. Nie znaczy to, że bogaty musi być przez to swoje bogactwo zaraz zły. Oślepł, bramy wymacać nie może. Szczęśliwi ubodzy…

Granica między nami, ludźmi, nie przebiega – jak by może chciał kto myśleć – pomiędzy tymi, którzy są bogaci i którzy nie. Każdy jest Łazarzem i bogaczem, biednym i bogatym. Tylko że nawet z sobą niechętnie rozmawiam o tych, ukrytych przed okiem innych, słabych miejscach, o moich ropiejących wrzodach, kalectwie. Obnosząc się z tym, co jest bogactwem, truchlejemy na myśl, że ktoś mógłby nas obnażyć, że mogłoby się wydać, że my też…

O, szczęśliwi ubodzy, szczęśliwi wolni, wolni nawet wtedy, kiedy odarci z ubrania zostajecie przybici do krzyża razem z Tym, który powiedział, że Królestwo jest otwarte dla ubogich…

Można Go nie zauważyć. Któż bowiem przygląda się brudnym Łazarzom? Nieszczęśni bogaci, ślepi, którzy przechodzą, nie widząc.

nr 27, listopad 1975

Błogosławieni ubodzy…
Adam Boniecki MIC

urodzony 25 lipca 1934 w Warszawie – marianin, generał zgromadzenia w latach 1993-2000. Studiował na KUL-u oraz w Paryskim Instytucie Katolickim. W latach 1979-1991 pełnił funkcję redaktora naczelnego polskiej edycji "L’Os...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze