Dla dobra Kościoła
fot. sander steehouwer pHOyo / UNSPLASH.COM

Dla dobra Kościoła

Nie wrócę już do myślenia o Kościele tylko jako o Mistycznym Ciele Chrystusa. Wiem, że potrafi być także wredną korpo, pomiatającą swoimi najlepszymi ludźmi i udającą, że najbardziej prawdziwe wobec niej zarzuty są wymysłem nieprzychylnych mediów.

Emerytowany arcybiskup poznański Juliusz Paetz zmarł 15 listopada 2019 roku. Jego śmierć, a zwłaszcza sprawa uroczystości pogrzebowych i miejsca pochówku po raz kolejny przypomniały, że Kościół nigdy nie wytłumaczył wiernym i opinii publicznej „afery Paetza”, nie podziękował osobom zaangażowanym w odsunięcie arcybiskupa z urzędu i nie zadośćuczynił ofiarom. Choć wydawać by się mogło, że czasu na to było aż nadto – od publikacji przez „Rzeczpospolitą” tekstu Jerzego Morawskiego „Grzech w Pałacu Arcybiskupim” minie wkrótce osiemnaście lat.

Zaprzeczenie, wyparcie, naiwność

Luty 2002 roku – papieżem jest Jan Paweł II, prymasem Polski kardynał Józef Glemp, a profesor Tomasz Polak nazywa się Tomasz Węcławski i jest księdzem – dziekanem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Nie ma jeszcze smartfonów, więc nikt nie rozpoczyna dnia od sprawdzenia wiadomości na ekranie komórki. Trzeba iść do kiosku po gazetę. 15 lutego najszybciej rozchodzi się nakład „Rzeczpospolitej”, która opisuje na swych łamach przypadki molestowania poznańskich kleryków i księży przez ówczesnego metropolitę poznańskiego abpa Juliusza Paetza. W zamieszczonym w tym samym numerze komentarzu redaktor naczelny „Więzi” Zbigniew Nosowski pisze: „Jestem głęboko przekonany, że papież podejmie w tej sprawie decyzje, które umożliwią oczyszczenie zatrutej atmosfery w Kościele poznańskim, pozwolą ostatecznie wyjaśnić postawione zarzuty, zadośćuczynić wyrządzonym krzywdom i zainicjować proces niezbędnej odnowy”.

Byłem w tym czasie dziennikarzem poznańskiej redakcji „Gazety Wyborczej” i też poszedłem do kiosku kupić „Rzeczpospolitą”. W przeciwieństwie do innych nie byłem jednak artykułem zaskoczony. Wraz z moim redakcyjnym kolegą Dariuszem Jaworskim także rozmawiałem z osobami molestowanymi, znałem nawet datę publikacji artykułu w konkurencyjnym dzienniku. Darek i ja mogliśmy „Rzepę” uprzedzić, jednak szefostwo redakcji zdecydowało, że nie napiszemy o sprawie pierwsi. Wtedy decyzja ta mnie ucieszyła, dziś jestem przekonany, że zarówno ona, jak i moja na nią reakcja były ogromnym błędem.

Dlaczego wówczas myślałem inaczej?

Na pierwsze pojawiające się informacje o tym, że arcybiskup Paetz molestuje kleryków, zareagowałem tak samo jak ci, którzy do tej pory nie wierzą w jego winę: zaprzeczeniem. To nie może być prawda, po prostu nie może. Czy to ten sam człowiek, którego pierwszy raz zobaczyłem z bliska, gdy niezaproszony przez nikogo przyszedł na mszę trydencką do kościoła przy ulicy Żydowskiej w Poznaniu i skromnie stanął tuż przy wejściu? Ten sam, którego wiele osób związanych z poznańską kulturą chwaliło za wizyty w operze i teatrze? Nie, nie, nie!

Kiedy osoby, do których miałem i mam do dziś

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się