Kapliczka Matki Bożej
fot. Markus Spiske / UNSPLASH

Na naszych oczach rodzi się pobożność stworzona przez społeczeństwo nowego typu, która to pobożność w mniejszym lub większym stopniu ogarnia wszystkich, coraz trudniej bowiem mówić o kulturowym i religijnym podziale na miasto i wieś.

Gdzie mogę, tam powtarzam, że wychowałem się na pobożności ludowej czy – jak to się dzisiaj mówi – paraliturgii. Wszystkie tzw. nabożeństwa okresowe – jak majowe czy czerwcowe ze śpiewem litanii, drogi krzyżowe, gorzkie żale czy październikowy różaniec – były czymś oczywistym. Z dzieciństwa, które w dużej mierze spędziłem na wsi, pamiętam także „chodzenie z obrazem”, czyli peregrynację obrazu (chyba Matki Bożej Częstochowskiej) od domu do domu. Istniały zeszyty ręcznie przepisywanych pieśni i modlitw śpiewanych przy tej okazji. Była to pobożność ludowa nie tylko we właściwym tego słowa znaczeniu, czyli pobożność ludu Bożego, ale także w znaczeniu pobożności stricte wiejskiej1. Łączyła się bowiem ściśle z życiem wsi, choćby poprzez współgranie z naturalnym rytmem przyrody, co miało swoje odzwierciedlenie w zwyczajowych nazwach świąt maryjnych: Matki Bożej Zielnej, Siewnej, Roztwornej czy Jagodnej. Piewcą tej pobożności był ks. bp Józef Zawitkowski, który w swoich słynnych i tak bardzo lubianych kazaniach wskrzeszał religijne zwyczaje żywcem wyjęte z dawnych Lipiec Reymontowskich.

Ta pobożność była silnie powiązana z przyrodą i pracą na roli. To była pobożność – jak pisał w jednym ze swoich wierszy ks. Janusz St. Pasierb – Polski polnej i łąkowej. Pracę rolnika rozumiano jako kontynuację stwórczego dzieła Boga. Na Narodzenie Matki Bożej błogosławiono ziarno, na Wniebowzięcie święcono zioła i zboża, na zakończenie oktawy Bożego Ciała – wianki, w których dominowały rozchodnik i mięta, a na Świętego Marka wychodzono z procesją pokutną w pola. Związek ten doskonale ilustruje zapis wzięty z żywotów świętych: „Uroczystość tego Świętego przypada na dzień 25 kwietnia, na dni wiosenne, a zatem w czasie, kiedy pola, łąki i ogrody pokryte są zielonością i kwieciem, kiedy stroskany rolnik z obawą spogląda w stronę, skąd by mu mogła grozić burza, niszcząca jego płody. Wtedy to wiara usposabia człowieka i czyni go najwięcej skłonnym do zanoszenia modłów do Stwórcy, aby pobłogosławił jego nadziejom na obfite żniwo, chronił je od burz powietrznych, oraz zachował kraj od chorób zaraźliwych, drożyzny, wojen i innych klęsk, mienie rolnika niszczących”2. Prośba o stosowną pogodę dominowała w modlitewnych intencjach.

Ze wsi do miasta

Migrując do rozrastających się miast, zabierano ze sobą wiejską pobożność, która jednak okazywała się coraz mniej przystająca do nowego rytmu życia. Dla człowieka miasta agrarna warstwa katolickiej pobożności stawała się coraz bardziej nieczytelna. Miejski rytm nie był już oparty na naturalnej dynamice dnia rolnika, ale na pracy na zmiany. Sobota wolna od pracy zarobkowej – czego nie znała wieś – wprowadziła weekend, który w dużej mierze zaczął wypierać kulturę świątecznej niedzieli. Także przyroda i zależność od niej stawały się coraz mniej odczuwalne.

Mieszkaniec miasta najzwyczajniej w świecie nie przynosi już ziół i zbóż do poświęcenia (no chyba że jest działkowiczem). Dzisiaj na Matkę Bożą Zielną w wielu miastach przygotowuje się bukiety ziół i zbóż, które sprzedaje się przed mszą. Ale przecież pierwotną ideą tego zwyczaju było poświęcić to, co pochodzi z własnego ogrodu, pola czy łąki, a nie aby poświęcić „cudze”, kupione pod kościołem. Zresztą, taki poświęcony bukiet to w mie

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 07, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Słodkie antyfony
ks. Andrzej Draguła

urodzony 5 stycznia 1966 r. w Lubsku – prezbiter diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor habilitowany teologii, profesor na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, kierownik Katedry Teologii Praktycznej w Instytucie Nauk Teologicznych US, członek Komitetu Nauk...