samoloty na niebie
fot. Peter Pryharski / UNSPLASH

Samolot, kajet i posłanie…

Iz 66,10.12–14c / Ps 66 / Ga 6,14–18 / Łk 10,1–12.17–20

[3 lipca 2022 / XIV niedziela zwykła]

Trzydzieści sześć lat. Dokładnie tyle trzeba było czekać na kontynuację kinowego przeboju Top Gun z 1986 roku. Nowa część historii pilotów marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych jest przede wszystkim kinem rozrywkowym. Ale moim zdaniem jest w nim coś więcej. Na pewno sentyment i emocje, które towarzyszyły czekaniu na nową część. Jakiś rodzaj podróży do dzieciństwa (miałem wtedy dziewięć lat). Dlaczego o tym piszę, komentując Ewangelię, w której Jezus rozsyła uczniów, mówiąc im, że „żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”? Bo jest w najnowszym filmie Top Gun: Maverick scena, która bardzo zbliża mnie do zrozumienia dzisiejszej Ewangelii. Komendant szkoły pilotów wbiega na płytę lotniska, widzi równo ustawione samoloty, ale uczniów i ich nauczyciela nie ma. Panuje jakaś wielka pustka. W następnym ujęciu widzimy, że wszyscy są na plaży i świetnie się bawią, grając w piłkę. Z nieskrywaną złością komendant idzie do ich nauczyciela i wyrzuca mu, że pozwala na zabawę zamiast uczyć młodych pilotów. Dopiero po chwili widzi coś, czego do tej pory nie dostrzegał. Między pilotami, ciągle rywalizującymi ze sobą młodymi mężczyznami i kobietami, nieufnymi, będącymi dla siebie obcymi ludźmi, choć ubranymi w takie same mundury, rodzi się coś nowego – braterstwo, przyjaźń i wzajemna troska o siebie. To pomoże im wykonać śmiertelnie niebezpieczną misję.

Ta scena podprowadza mnie do Ewangelii, która opowiada o posłaniu, o misji, o wysłaniu po dwóch i o radości nie tylko z wykonanego zadania, ale przede wszystkim z tego, że imiona są zapisane w niebie. Być zapisanym u Boga w kajecie, to jest największa radość! Jezus posyła uczniów nie dlatego, że znają zasady, przepisy, że są tak samo ubrani, że są mądrzy i inteligentni, ale po to, żeby z tej grupy stworzyć braci. Braterstwa nie można zadekretować, narzucić rozkazem czy poleceniem. Braterstwo, a więc również wspólne głoszenie, rodzi się wtedy, gdy budujemy je naszą codziennością, wzajemną troską, byciem ze sobą, wspólnym dzieleniem radości zwycięstwa i wspólnym płaczem nad porażkami. W filmie się udało, ale czy w prawdziwym życiu też się uda? Oby.

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze W drodze 2022, nr 07. Kup cały numer.

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Samolot, kajet i posłanie…
Marcin Barański OP

urodzony 11 listopada 1977 r. – dominikanin, duszpasterz akademicki DA Dominik we Wrocławiu (2010-2014), aktualnie mieszka w Gdańsku. Aktywny na...