warzywa na targu
fot. Ja Ma / UNSPLASH

Wszystko i więcej

Od kilku miesięcy rośnie inflacja, a we mnie pęcznieje wrażenie, że nie chodzi tylko o pieniądze. Topnieje wartość nieomal wszystkiego. I choć w portfelu ją odczuć najłatwiej, dewaluacja dotyczy różnych walut – także tych symbolicznych. Jak słowność albo zaufanie.

Z niejaką trwogą odwiedzam lokalny warzywniak. Kiedyś lato było rozkosznym czasem kupowania pyszności za grosze: dorodne kalafiory, cukinie i młode ziemniaki na każdą kieszeń. Można było jeść do syta i do woli, niedrogo i zdrowo. Teraz ostrożnie obracam w dłoniach pęczek rzodkiewki, zastanawiając się, czy na pewno włożyć ją do koszyka. Starsza pani w kolejce przede mną wydaje z siebie jęk, usłyszawszy cenę borówek. Prosi o dziesięć deko, z rarytasami trzeba ostrożnie. Ona wciąż potrafi coś, co dla wielu z nas – spędzających życie w lunaparku konsumpcji – nie jest już odruchem naturalnym. Ona umie oszczędzać, powstrzymać się, słuchać zdrowego rozsądku. Ale inflacja ma to do siebie, że czyni pieniądz gorącym, a wielu z nas kusi do wydawania jeszcze szybciej. Turbiny przyspieszają, ceny idą w górę, wartości zaś – szybko w dół. I nagle otaczająca nas codzienność rozszczepia się z wewnętrznym poczuciem ładu. Wizyta u fryzjera i łubianka truskawek nie przystają do naszego przekonania o ich wartości. Świat się chwieje. Bo gdy przydarzają się zawirowania gospodarcze, cierpią nasze serca, zaufanie i wyobraźnia. Inflacja nie jest tylko zjawiskiem finansowym.

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 07, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Wszystko i więcej
Paulina Wilk

urodzona 17 września 1980 r. w Warszawie – pisarka, dziennikarka, reportażystka i publicystka. Studiowała w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wsp...