Ksiądz spowiadający kobietę
fot. Josh Applegate / UNSPLASH

W Polsce, gdzie dostępność do sakramentu pokuty nie stanowi najmniejszego problemu, odbywanie spowiedzi podczas niedzielnej mszy tylko po to, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, to droga na skróty. Końcowym produktem często jest chrześcijanin „przy okazji”, a mamy przecież żyć na pełen gwizdek.

Rozmawiają Dominik Jurczak OP i Arkadiusz Wojtas OP

Kiedy myślimy o spowiedzi, najczęściej interesuje nas to, jak się mamy spowiadać, jak rozróżnić grzech lekki od ciężkiego. Zacznijmy jednak od zupełnie innej strony. Czym jest sakrament pokuty i dlaczego w ogóle się spowiadamy?

Spowiedź jest spotkaniem z Chrystusem, który odpuszcza nam grzechy i przywraca nas do jedności z Kościołem. To jest klucz do zrozumienia tego sakramentu. To prawda, że na pierwszy plan często wysuwamy grzechy. Jest to zrozumiałe, ponieważ ich wyznawanie jest przecież częścią tego sakramentu i bez wątpienia emocjonalnie wiele nas kosztuje. Jednak spowiedź to przede wszystkim spotkanie z miłosiernym Ojcem.

Ale skąd w ogóle bierze się grzech? Przecież w sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego dostaliśmy nowe życie w Chrystusie, przyoblekliśmy się w Chrystusa. Czy to nie powoduje, że powinniśmy żyć już bez grzechu?

W szerokiej perspektywie grzech bierze się z naszej głupoty. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,26–27) i jako ochrzczeni otrzymaliśmy nowe życie w Chrystusie, ale w tym wszystkim potrzeba naszej mądrej współpracy z Bożą łaską. W życiu duchowym sprawy nie dokonują się automatycznie czy na siłę! Potrzeba jeszcze naszego zaangażowania. Jako ochrzczeni otrzymaliśmy wszystko, żeby stać się świętymi! Dlaczego jednak jest tak, że ulegamy narracji złego, rezygnujemy z tego, co mamy, i wybieramy drogę na skróty?

I jeśli odkrywamy, że wybraliśmy tę drogę na skróty, to szczerze przepraszamy Pana Boga za nasze grzechy i prosimy, by je nam odpuścił. Dlaczego mamy iść do konfesjonału i przed księdzem, który też przecież grzeszy, wyznawać swoje winy?

Jezus, ustanawiając sakramenty, pozostawił je Kościołowi. Dotyczy to także czwartego sakramentu. Spowiednik jest łącznikiem, który w imieniu Chrystusa i Kościoła prosi o Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Ksiądz w konfesjonale działa przez Kościół i w jego imieniu i to nie jest tylko jego widzimisię, czy udzieli rozgrzeszenia, czy nie, ale to jest jego posługa we wspólnocie Kościoła, posługa, za którą bierze odpowiedzialność.

Oczywiście, moja osobista modlitwa jest ogromnie ważna, lecz przystąpienie do spowiedzi to inny pułap skuteczności – to sakrament. Stwierdzenie to w żaden sposób nie deprecjonuje osobistej prośby o zmiłowanie. Popatrzmy na doświadczenie ludzi Starego Testamentu. Szu

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 07, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Spowiedź jak modlitwa
Dominik Jurczak OP

urodzony w 1980 r. – dominikanin, rekolekcjonista, liturgista, absolwent teologii UPJPII, doktor nauk liturgicznych Pontificium Institutum Liturgicum, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym (Anselmianum) i w Angelicum....

Spowiedź jak modlitwa
Arkadiusz Wojtas OP

urodzony w 1996 r. – dominikanin, student teologii na UPJPII w Krakowie. Arkadiusz Wojtas OP w latach 2021-2022 był sekretarzem miesięcznika „W drodze”. W 2022 roku p...