Starsze małżeństwo na wakacjach
fot. Matt Bennett / UNSPLASH

Bliskość nie polega na nieustannym byciu ze sobą, tylko na optymalnym dystansie. Każdy musi mieć swoją odrębność i swoją część, która jest, powiedziałbym, prywatna, i tę część wspólną.

Rozmawiają Janusz Bachmiński i Katarzyna Kolska

Często spotyka pan samotnych we dwoje?

Nawet bardzo często.

Co się stało w ich życiu?

Trudno dokonać uogólnienia. Każda para to inna historia. Zaniedbali się, nie zauważyli czegoś, myśleli, że skoro zdecydowali się być ze sobą, to już tak z rozpędu jakoś pójdzie. Tak niestety pouczają bajki: wszystkie kłopoty i trudności, które należy przezwyciężyć, są przedtem – trzeba zabić smoka, znaleźć skarb, zdobyć rękę księżniczki…

A potem żyli długo i szczęśliwie?

No właśnie. Jest uczta weselna i koniec bajki. A tu się dopiero zaczyna. W bajkach nie ma instrukcji pokazującej, co robić potem.

Kochają się, przez wiele lat uchodzą wśród znajomych za świetny związek, a kiedy dzieci wyprowadzają się z domu i zostają sami, okazuje się, że niewiele ich już łączy. Każdy ma swoje życie.

Dobrze pamiętam ten moment, kiedy moje dzieci wyszły z domu. Miałem takie wrażenie, że przechodzimy z żoną wtórne narzeczeństwo pod tytułem: Co ja będę teraz robił z tą panią? Ona pewnie miała podobne myśli. Byliśmy dość zajęci pilnowaniem piskląt, kiedy rosły. Rekwizyty odpadły i pojawiła się myśl: Aha, dobra, to teraz jest inaczej, ale dalej razem.

Dla niektórych to „dalej razem” bywa trudne.

Dlatego, że zapominamy o bardzo ważnej rzeczy: rodzina opiera się na więzi między rodzicami, a nie na więzi między rodzicami a dziećmi. Więź między rodzicami a dziećmi jest wtórna. Ostatnio rozmawiałem z człowiekiem, którego żona powiedziała, że ma dosyć i postanowiła się z nim rozwieść. Był zaskoczony i uzasadniał to tym, że przecież on tak dobrze się zajmuje dziećmi, więc o co jej chodzi? Natomiast ja sobie pomyślałem: No, przedszkolanka też się doskonale zajmuje pana dziećmi i co z tego? Kontakt z dziećmi to ważna rzecz, ale to nie jest coś, co stanowi o więzi, o konstrukcji rodziny, która – jak powiedziałem – opiera się na więzi między rodzicami. Są pary, które tworzą znakomity tandem organizacyjny, logistyczny – kto odwozi, kto przywozi, kto robi zakupy…

Firma rodzinna…

Tak, w której wszystko świetnie funkcjonuje. Natomiast nie ma tam prawdziwej więzi. Czasami małżonkowie to zauważają, a czasami nie, bo tak są zajęci logistyką. I kiedy dzieci się wyprowadzą, to nagle się ukazuje cała nagość tego, co jest między nimi. Niestety, bywa tak, że nie ma nic. I wtedy albo się rozchodzą, choć zazwyczaj jest już dosyć późno na budowanie czegoś nowego, albo każdy coś tam dłubie po swojemu. Jeśli mają dostatecznie duże mieszkanie, to nawet nie wchodzą sobie zbytnio w drogę.

Słyszy pan pewnie takie narzekanie: Mąż to ciągle na ryby jeździ, na działkę albo siedzi cały dzień przed telewizorem, a ja taka samotna. I na odwrót, mąż mówi: Żona to tylko z koleżankami lata, a ja sam jak palec.

Nie mam nic przeciwko rybom, działce i koleżankom, o ile to jest uzupełnienie czegoś. Bo jednak wspólne życie polega na tym, by być razem, ale trochę osobno.

Jak to zbudować? Ile w związku powinno być tego „razem”, a ile „osobno”?

Nie ma recepty. Bliskość nie polega na nieustannym byciu ze sobą, tylko na optymalnym dystansie. Każdy musi mieć swoją odrębność i swoją część, która jest, powiedziałbym, prywatna, i tę część wspólną. Jeśli jesteśmy daleko od siebie, to wspólnota znika, bo każdy jest sam ze sobą. Ale jeśli bez przerwy jesteśmy razem, co może nawet pozornie dobrze wyglądać, to też nie jest zdrowe. Są pary, które używają liczby mnogiej, stają się bytem dwuosobowym, z którego się nie wyodrębniają osobne jednostki. Zawsze mówią: my – my myślimy, my uważamy, my chcemy. Jeśli dwie osoby mówią i myślą to samo, nie ma dialogu, wymiany.

Błąd w budowaniu związku, który ostatecznie prowadzi do samotności, pojawia się już na st

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 07, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Ja i ty
Janusz Bachmiński

specjalista psycholog kliniczny, certyfikowany psychoterapeuta i superwizor Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, od ponad czterdziestu lat zajmuje się pomocą psychologiczną i psychoterapią....

Ja i ty
Katarzyna Kolska

dziennikarka, redaktorka, od trzydziestu lat związana z mediami. Do Wydawnictwa W drodze trafiła w 2008 roku, jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „W drodze”. Napisała dziesiątki reportaży i tekstów publicystyc...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze