„Nerw święty” w mediach

Niespieszna, pełna dygresji, żartu i ironii rozmowa o liturgii w wykonaniu dwóch dominikanów Dominików budzi spore zainteresowanie czytelników i mediów. Oto niektóre z nich.

Radio Kraków, 11 czerwca 2021 r., Duchowe Koło Kultury, Anna Kluza-Łoś:

Jak przyjmować komunię świętą? Co ma wspólnego hostia z serem? Skąd herezje w polskim mszale i – o mały włos – pikantne przekleństwa we francuskim? Czego nie wypada śpiewać na mszy, a o czym lepiej zamilknąć na kazaniu? Kto się boi ministrantek i rytu amazońskiego? Czy nie czas powołać oddziały specjalne do spraw kościelnego kiczu?

Posłuchaj rozmowy

Liturgia.pl, Dominik Sak:

(…) Debatujemy o kwestiach moralnych, zmagamy się z pytaniami o widzialną strukturę Kościoła, szukamy sprawdzonych sposobów na modlitwę czy skutecznych strategii ewangelizacji: gonimy od jednego zadania do drugiego, przeskakując nieraz nad skarbem tak bliskim, że aż nieoczywistym. O nim jest ta książka. O liturgii – źródle i szczycie życia chrześcijańskiego z dominikańskiej perspektywy – zaznaczają autorzy.

Dominik Jarczewski OP i Dominik Jurczak OP, jak sami podkreślają, nie proponują systematycznego wykładu z liturgii. Nie traktują jej również jako przewodnika po mszy świętej i sakramentach. Zamiast tego, świadomie wybrali formę rozmowy – niespiesznej, pełnej dygresji, żartu i ironii (…).

Pełna wersja informacji dostępna jest na stronie: liturgia.pl

Misyjne.pl, Dwóch Dominików (a zarazem dominikanów) zgłębia tajemnice Eucharystii:

Czy rozmowa o istocie mszy świętej bez nadęcia i zbędnego patosu jest w ogóle możliwa? Okazuje się, że tak. Udowadnia to dwóch Dominików, a jednocześnie dominikanów – ojcowie Dominik Jurczak i Dominik Jarczewski. Już za chwilę ukaże się nakładem Wydawnictwa W drodze książka „Nerw święty”. To zapis kilkunastu rozmów wokół liturgii, które przeprowadzili ze sobą obaj ojcowie. Jak sami przyznają we wstępie: „świadomie wybraliśmy formę rozmowy: niespiesznej, pełnej dygresji, żartu i ironii. Nie chcieliśmy rozmawiać z poziomu naukowej, niezaangażowanej ogólności, ale przeciwnie – z bardzo osobistej perspektywy. Stąd wspomnienia, skojarzenia, ale też i emocje. Przy tym łączymy różne doświadczenia i spojrzenia: teologia i historyka liturgii oraz filozofa”.

Deon.pl, Dlaczego msza on-line nie zastąpi Eucharystii w kościele? Odpowiadają filozof i liturgista:

„Gdyby uczestnictwo w Eucharystii sprowadzić jedynie do czerpania energii, to oczywiście nie byłaby to właściwa perspektywa. Dlaczego? Przycho­dzenie na mszę ustawialibyśmy wówczas w kategoriach pragmatycznych. Liturgia tymczasem ze swojej natury taka nie jest. W pewnym sensie jest bezinteresownym trwo­nieniem czasu” – mówi Dominik Jurczak OP…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: deon.pl

„Gość Niedzielny”, warszawa.gosc.pl, 4 lipca 2021 r., Jaka liturgia, taki Kościół:

Spory o limity wiernych w kościołach, o sposób przyjmowania Komunii św. pokazały, jak niewiele rozumiemy z ofiary Mszy św.
Pandemiczny czas był dla dwóch dominikanów – o. Dominika Jurczaka i o. Dominika Jarczewskiego – okresem szczególnej pustyni, który pokazał, jak ważne są w naszym życiu liturgia i staranie o to, by była ona pięknym, wzniosłym spotkaniem z Bogiem i Kościołem. Swoje przemyślenia i rozmowy przekuli w książkę pt. „Święty nerw”. Bo liturgia jest nerwem całego Kościoła. Ale tytuł jest dwuznaczny: ostatnie zażarte dyskusje co do tego, kto bardziej i lepiej w niej uczestniczy, mogą denerwować. „Jeżeli liturgia staje się pretekstem do tego, żeby manifestować »swoje«, to z Eucharystii nic nie zrozumieliśmy” – ostrzegają zakonnicy. Punktów zapalnych jest zresztą więcej. Dostrzegamy napięcie między tradycjonalizmem a reformą, wspólnotą a indywidualizmem, sakramentami a modlitwą charyzmatyczną, kultem a pobożnością osobistą” – piszą dominikanie. I rozmawiają o tym, dlaczego uczestnictwo w Mszy św. w niedziele zostało obwarowane przykazaniem, o pułapce „fajnych kościołów i kazań”, o kaznodziejskiej nowomowie, rytach dawnych i nowych, o niedzielnym świętowaniu i zapomnianych tradycjach religijnych, a także o prozie życia, czyli o dziecięcych wrzaskach na Mszy św.

Tygodnik „Idziemy” oraz idziemy.pl, Czas dla Boga, Wojciech Świątkiewicz:

O czym nie śniło się tradycjonalistom? Co jest celem muzyki w liturgii? – to niektóre z pytań, na które odpowiedzi znajdzie czytelnik w książce „Nerw święty. Rozmowy o liturgii”, wydanej przez dominikańskie wydawnictwo W drodze.

„Liturgia nie jest spektaklem, ale rozmową, do której wszyscy zostaliśmy zaproszeni. Liczymy na to, że te piętnaście dialogów zachęci Cię, Drogi Czytelniku, do bardziej świadomego i odważnego wejścia w liturgię, święty nerw Kościoła. Niech ona Cię po prostu sama dalej prowadzi!” – napisali rozmówcy. Są nimi dominikanie o. Dominik Jurczak, liturgista, i o. Dominik Jarczewski, filozof. Do rozmowy o muzyce w liturgii zaproszony został o. Dawid Kusz, kompozytor, wykładowca muzyki liturgicznej.

W żywo prowadzonych dialogach poruszane są tematy często obecne także wśród świeckich przeżywających głębiej liturgię. Od pytań „dlaczego zrefowano liturgię na soborze?”, „jaka jest historia szat liturgicznych?”, „czy post eucharystyczny nadal obowiązuje?” – po te najważniejsze: dlaczego uczestniczymy we Mszy świętej i co to jest transsubstancjacja. Tygodnik „Idziemy” objął patronat prasowy nad publikacją.

Przewodnik-katolicki.pl, Nerw święty. Rozmowy o liturgii:

Nerw święty. Rozmowy o liturgii, Dominik Jurczak OP, Dominik Jarczewski OP                 
 Jak przyjmować komunię świętą? Co ma wspólnego hostia z serem? O czym nie śniło się tradycjonalistom? Skąd herezje w polskim mszale i – o mały włos – pikantne przekleństwa we francuskim? Czego nie wypada śpiewać na mszy, a o czym lepiej zamilknąć na kazaniu? Kto się boi ministrantek i rytu amazońskiego? Czy nie czas powołać oddziały specjalne do spraw kościelnego kiczu? Dwóch dominikanów Dominików szczerze, ale z humorem rozmawia o liturgii. Nerw święty to bezprecedensowa wycieczka w piętnastu odcinkach po labiryncie obrzędów kościelnych: zarówno dla niewtajemniczonych, jak i dla zaawansowanych…

Pełna wersja informacji prasowej dostępna jest na stronie: przewodnik-katolicki.pl

kosciol.wiara.pl oraz liturgia.wiara.pl, Nerw święty:

Modlitwa charyzmatyczna w dużym stopniu nastawiona jest na przeżycia. Liturgia tymczasem ukierunkowana jest na uczestnictwo w tajemnicy Chrystusa.

Fragment książki: D. Jurczak OP, D. Jarczewski OP, Nerw święty. Rozmowy o liturgii,  W drodze, Poznań 2021.

(…) Dominik Jarczewski: Po co chodzić na mszę świętą?

Dominik Jurczak: Powinniśmy zapytać: Po co chrześcijanom liturgia? Częścią chrześcijaństwa i częścią przeżywania wiary jest to, że bierzemy udział w kulcie, to znaczy w modlitwie Kościoła.

Często pytam o to w trakcie spowiedzi, gdy ktoś mówi, że nie chodzi na mszę świętą. Jeszcze się nie doczekałem odpowiedzi. Pytam więc ciebie jako liturgistę.

Przyzwyczailiśmy się do tego, co więcej, wpaja się nam od dziecka, że istnieją przykazania kościelne i obowiązek chodzenia na mszę. I faktycznie, jeżeli zatrzymamy się na tym i tylko na tym poziomie, to taka motywacja wypada dość blado.

W dużej mierze się na tym zatrzymujemy. Ktoś jest na przykład chory, źle się czuje, ale ma obowiązek iść, więc idzie.

Dlatego zamiast od obowiązku wyszedłbym od doświadczenia. Innymi słowy, zacząłbym nie od tego, że jest jakiś obowiązek, lecz próbowałbym wyjść od pytania, skąd się on bierze, po co w ogóle chodzić na mszę. Jeżeli moja wiara ma się pogłębiać, a moje doświadczenie Boga przekładać na życie, to jako chrześcijanin nie mogę być pozbawiony przestrzeni, która będzie mnie wewnętrznie karmić. Jednym z tych miejsc jest liturgia, szczególnie – Eucharystia (…).

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: kosciol.wiara.pl

niezawodnanadzieja.blog.deon.pl, Nerw święty. Rozmowy o liturgii, Magdalena Urbańska:

Kiedy ktoś zaczepnie pyta mnie o sposób w jaki przyjmuję Komunię, irytuję się. Zdecydowanie nie jest to nerw święty, ale wiem już gdzie zaczepników mogę odesłać po kawałek strawnej, aczkolwiek rzetelnej analizy!

Rozmowa dwóch dominikanów, liturgisty i filozofa. Ktoś poczuł, że wysoki próg? Spokojnie. Można wypuścić powietrze… Rozmowa jest szczera, prosta, bardzo ludzka i dla mnie jako osoby świeckiej – bardzo zrozumiała i wciągająca.

Dominik Jurczak OP oraz Dominik Jarczewski OP zaczęli tę rozmowę w pandemicznej, zamkniętej rzeczywistości. Przyznaję, że przeglądając spis treści, uśmiechałam się z myślą „będzie się działo!”.

O szukaniu „swojego” kościoła i tego skąd wziął się pomysł Komunii na rękę – albo odwrotnie – dlaczego w pewnym momencie zaczęto przyjmować ją do ust? Przyznaję, że ten temat z różnych względów jest dla mnie trudny, widzę jak mocno dzieli dziś katolików. Dominikanie rozkładają go na czynniki pierwsze, tłumacząc co i dlaczego wolno i gdzie pojawia się nadużycie. Moje TOP1  w temacie!

Po co Msza święta, sakramenty, czytanie Pisma Świętego? Czym objawia się jedność podczas liturgii? Jak nie stać się anonimowym tłumem w Kościele? Jaka jest rola księdza? Czy koncert w świątyni to dobry pomysł? Co to jest ryt i skąd jest ich tyle? Czy liturgia przedpoborowa jest lepsza?

Ostatnie pytanie było arcyciekawe. Dominikanie wchodzą w nie głęboko i szczegółowo. Pokazują genezę zmian i to jak one nieustannie zachodzą, również dziś – choć z perspektywy wiernego laika ich nie dostrzegamy. Szczerze? Z wielu rzeczy zwyczajnie nie zdawałam sobie sprawy…

Post eucharystyczny, msza po łacinie, śpiew i jego znaczenie w liturgii. Nadmierne przywiązanie do dobrych kazań i listy biskupów. Msza dla dzieci i to, że to właśnie one są głównie katechizowane w Kościele. Tajemnica Przeistoczenia i wątpliwości: jaki chleb i wino są najlepsze do Mszy? Dlaczego adoruje się Ciało Pańskie, ale Krew już nie?…

Pełna wersja recenzji dostępna jest na stronie: niezawodnanadzieja.blog.deon.pl

„Polska Metropolia Warszawska”, Warto przeczytać, 12 lipca 2021 r.:

Dwóch dominikanów w lekkiej rozmowie o tajemnicach mszy świętej. Bardziej ciekawostkowo niż teolo­gicznie, ale za to prostym językiem wyjaśniają tajemnice liturgii.

Miesięcznik „W drodze”, Odkrywanie znanego, Katarzyna Kolska, lipiec 2021 r.:

Chciałabym, żeby tę książkę przeczytał każdy z nas, i kiedy piszę „nas”, mam na myśli wszystkich, którzy chodzą do kościoła – od szeregowego wiernego po biskupa. Bo dzięki tej lekturze możemy dostrzec piękno mszy świętej, zrozumieć, w czym uczestniczymy, odkryć sens gestów, które wykonujemy, i słów, które wypowiadamy. Przyzwyczajeni do tego, co dobrze znamy, popadamy w rutynę. Nie zastanawiamy się nad tym, jak na początku chrześcijaństwa wyglądała msza święta – czy w ogóle ją odprawiano, a jeśli tak, to czy przypominała choć trochę liturgię, w której dziś uczestniczymy. Przychodzimy co niedzielę do kościoła i dobrze wiemy, co się za chwilę wydarzy – znamy kolejność poszczególnych części mszy, pamiętamy, kiedy trzeba wstać, usiąść i uklęknąć. Wchodzimy w dialog z księdzem – każdy ma tu swoją rolę. Wszystko jest przewidywalne. Ale czy ktoś nam kiedykolwiek wytłumaczył, czym jest msza święta, w czym uczestniczymy, dlaczego zbieramy się w kościele, czytamy Pismo Święte, słuchamy homilii, przyjmujemy komunię świętą? Jestem pewna, że gdyby o to zapytać, wielu z nas nie miałoby nic do powiedzenia. A szkoda. Jest więc znakomita okazja, by odrobić nieodrobioną lekcję.

Zapraszają nas do tego dwaj dominikanie – Dominik Jurczak i Dominik Jarczewski. Ich książka Nerw święty to błyskotliwa rozmowa o wszystkim, co jest związane z mszą świętą. Dominik Jarczewski zadaje pytania, Dominik Jurczak na nie odpowiada. A czytelnik chłonie to jednym tchem i myśli sobie: Szkoda, że nikt wcześniej mi tego nie powiedział…


Pełna wersja recenzji dostępna jest w lipcowym wydaniu miesięcznika „W drodze”.

aleteia.pl, Co to jest „msza wszech czasów”? I dlaczego liturgia przedsoborowa została zmieniona?

Każdy element był szczegółowo opisany – na przykład, jak szeroko rozkładać ręce na słowa „Pan z wami”, jak właściwie przyklękać, ile razy zrobić znak krzyża podczas modlitwy eucharystycznej…

Dominik Jarczewski OP: Msza wszech czasów – co to takiego?

Dominik Jurczak OP*: To konstrukt wymyślony przez tych, którzy próbują nas przekonać, że dawna liturgia przedsoborowa jest tą jedyną właściwą.

Liturgia przedsoborowa, czyli ta, którą sprawowano mniej więcej do końca lat sześćdziesiątych.

Tak. I której ciągłość trwała przez wieki. Po Soborze Watykańskim II, zgodnie ze wskazówkami ojców soborowych, zdecydowano się ją odnowić.

Nie chce mi się wierzyć w tę ciągłość. Jakieś zmiany chyba zachodziły.

To oczywiste, że liturgia podlegała i nadal podlega zmianom. Nie ma jednej idealnej czy uniwersalnej formy oderwanej od konkretnego człowieka i jego epoki. Twierdzenie, że msza przedsoborowa jest idealna lub że istnieje – jak to nazwałeś – msza wszech czasów, to uproszczenie, by nie powiedzieć – nadużycie.

Poza tym, msza przedsoborowa, czyli jaka? Każdy jest po jakimś soborze – jedni po Soborze w Konstantynopolu, inni po Soborze Laterańskim IV, a jeszcze inni po Soborze Watykańskim II. Czy msza z XIII wieku, zakładając, że była wyłącznie jedna jej forma, odmienna od tej z początku XX wieku, jest lepsza? (…)


Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: aleteia.pl.

teologiapolityczna.pl, Msza wszech czasów? Dialog dominikanów o liturgii:

…Odnowa posoborowa zmierzała do tego, aby liturgię uczynić bardziej „ludzką”, by nie patrzeć na nią jedynie przez pryzmat tego, co wolno, a czego nie wolno, czy ważnie i czy godziwie, lecz by nie odcinając się od tamtych kategorii, szukać jej teologicznego sensu – mówił Dominik Jurczak OP w rozmowie z Dominikiem Jarczewskim OP.

Dominik Jarczewski OP: Msza wszech czasów – co to takiego?

Dominik Jurczak OP: To konstrukt wymyślony przez tych, którzy próbują nas przekonać, że dawna liturgia przedsoborowa jest tą jedyną właściwą.

Liturgia przedsoborowa, czyli ta, którą sprawowano mniej więcej do końca lat sześćdziesiątych.

Tak. I której ciągłość trwała przez wieki. Po Soborze Watykańskim II, zgodnie ze wskazówkami ojców soborowych, zdecydowano się ją odnowić.

Nie chce mi się wierzyć w tę ciągłość. Jakieś zmiany chyba zachodziły.

To oczywiste, że liturgia podlegała i nadal podlega zmianom. Nie ma jednej idealnej czy uniwersalnej formy oderwanej od konkretnego człowieka i jego epoki. Twierdzenie, że msza przedsoborowa jest idealna lub że istnieje – jak to nazwałeś – msza wszech czasów, to uproszczenie, by nie powiedzieć – nadużycie. Poza tym, msza przedsoborowa, czyli jaka? Każdy jest po jakimś soborze – jedni po Soborze w Konstantynopolu, inni po Soborze Laterańskim IV, a jeszcze inni po Soborze Watykańskim II. Czy msza z XIII wieku, zakładając, że była wyłącznie jedna jej forma, odmienna od tej z początku XX wieku, jest lepsza?…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest na stronie: teologiapolityczna.pl.

„Przewodnik Katolicki” (5 września 2021 r.), Jak się modlić liturgią?:

Rozmawialiśmy o zaangażowaniu, o tym, że każdy jest częścią Kościoła. Ale przez większość mszy jesteśmy raczej anonimowym tłumem, który odpowiada, a właściwa akcja rozgrywa się gdzieś daleko, przy ołtarzu. Na czym polega aktywne uczestnictwo we mszy świętej?

Z tym sformułowaniem mamy wiele problemów. Dokumenty Soboru Waty­kańskiego II nie tyle mówią o aktywnym uczestnictwie, o parrictpatio activa, ile o participatio actuosa. Niestety, po pol­sku oba wyrażenia tłumaczymy tak samo, jako aktywne uczestnictwo.

A czym to się różni?

Parricipario activa to po prostu aktywny udział w liturgii. Participatio actuosa idzie krok dalej. Chodzi o taki rodzaj uczestnictwa, w którym wykonując coś śpiewając, odpowiadając, czytając, słuchając – pozostaję zaangażowany, jestem wewnątrz czynności liturgicznej.

Czym to zmierzyć?
Tego nie da się zmierzyć, nie ma jakiegoś „liturgometru”. To skąd mam wiedzieć, czy dobrze uczestniczę, albo że powinienem nad czymś popracować? Kiedy Sobór Watykański II chce odnowić pojęcie liturgii, w tym problem uczestnictwa, wychodzi nie od tego, co my, jako ludzie, robimy w czasie liturgii, ale od tego, co Chrystus robi dla nas. Stąd miarą naszego uczestnictwa będzie stopień podporządkowania się Jemu. Dlatego pierwszym odprawiającym jest Jezus Chrystus, do którego mamy się przyłączyć i Jemu pozwolić się prowadzić. By użyć innego obrazu: jako Kościół jesteśmy Ciałem Chrystusa – takim Ciałem, w którym On jest naszą Głową. W liturgii nie mamy bezrozumnie i w sposób nieskoordynowany machać rękami czy nogami; przeciwnie, mamy tak się podporządkować Głowie, żeby nasza aktywność nie była bezmyślnym aktywizmem, lecz zharmonizowanym współdziałaniem, synergią. W liturgii – by zacytować ojców soborowych – „to, co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego, widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne – do miasta przyszłego, którego szukamy” (KL 2). Jak widać, rozróżnienie na activa i actuosa jest ważne – nie wystarczy w trakcie liturgii tylko dużo robić. Trzeba robić tak, żeby się podporządkowywać Jemu…

Obszerniejszy fragment tekstu dostępny jest w tygodniku „Przewodnik Katolicki” (5 września 2021 r.), Jak się modlić liturgią?