fot. archiwum prywatne

Żywa obecność we współczesnym świecie

Z Maciejem ostatni raz spotkałem się w październiku ubiegłego roku w Lublinie na Kongresie Kultury Chrześcijańskiej. Idea tych spotkań, zainicjowanych 20 lat wcześniej, pochodziła od jego przyjaciela, arcybiskupa Józefa Życińskiego. Data była bardzo symboliczna, 16 października. W dedykacji, którą Maciej wpisał mi wówczas do swojej najnowszej książki Pontyfikat na czasy zamętu, umieścił również tę datę. To była 42. rocznica wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża.

Kongres w ostatnim dniu przed rozpoczęciem został z powodu ogłoszonej kwarantanny zredukowany tak naprawdę do jednego dnia i odbył się prawie bez udziału publiczności. Maciej wraz z prof. Pawłem Skibińskim brał udział w debacie „Dialog jako zasada w życiu i nauczaniu Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego” prowadzonej przez Grzegorza Polaka. Wiedziałem, że Maciej jest słaby fizycznie, wiedziałem, że chce być aktywny w chorobie, której wyraźnie się nie poddawał. To, co mówił, było bez wątpienia syntezą tego, co o Janie Pawle II myślał.

Mówił o dialogu u Jana Pawła II, przywoływał głos z Yad Vashem o tym, że papież „przerzucał mosty nad rzekami krwi”. Że przemoc i terroryzm są przeciwne religii. Wspominał o uchodźcach, że ich przyjmowanie to forma dialogu miłosierdzia, a u nas pojawiło się polityczne zarządzanie lękiem, co zabiło ów dialog miłosierdzia. Mówił o Janie Pawle II, że nie bronił swych pozycji, ale szukał wspólnie z innymi, w różnych wymiarach. Że u Jana Pawła II było widać przede wszystkim dialog z kulturą i z tymi, którzy nie wierzą – spotkania w Castel Gandolfo. Wspomniał też Maciej o sprawie ks. Alfreda Wierzbickiego, gdy powiedział, że uniwersytet jest przestrzenią dialogu, a nie tylko i nie przede wszystkim postępowaniem administracyjnym. To zabija dialog na katolickim uniwersytecie. Maciej przypominał dalej, że Jan Paweł II wyprzedzał czas, chrześcijan, w wizjach i działaniu, miał styl niekonfrontacyjny. Zwracał także uwagę na zmianę interpretacji, przesunięcie znaczenia pojęć „kultura życia” i „kultura śmierci”, jak mówił Jan Paweł II, na używane dziś słowo „cywilizacja”. To jest zupełnie inne myślenie. Wspominam ten jego głos, bo to był ostatni raz, kiedy go słuchałem.

***

Nie wiem już, kiedy go poznałem. Pamiętam jego nowicjat w latach 1981 i 1982. Byłem w duszpasterstwie szkół średnich prowadzonym przez ojca Jana Górę w Poznaniu. Maciej i jego przyjaciel z Wrocławia Józef Puciłowski odbywali nowicjat w czasie karnawału „Solidarności” i pierwszych miesięcy stanu wojennego. Tak sam opisał pierwsze wrażenia: „Tak, to jest pustynia. W środku miasta brzydki budynek – bardzo nie lubię architektury tego miejsca. (…) Z lat trzydziestych XX wieku. Analogiczną, tylko trochę większą budowlą w Poznaniu jest areszt na Młyńskiej – tam też się potem musiałem wybrać w stanie wojennym na przesłuchanie. Poznański klasztor to skrz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się