fot. alexandre-dinaut

Za co kocham Dantego?

Kiedy my szykujemy się do dwusetnej rocznicy urodzin Norwida, Włosi wchodzą w rok siedemsetlecia śmierci Dantego. Jeden z drugim mają sporo wspólnego – Norwid, podobnie jak inni romantycy polscy, bardzo był przejęty Boską komedią. Tłumaczył też, bardzo autorsko, jej fragmenty. Ja – toutes proportions gardées – mam też swoją sprawę z Dantem i jeszcze w tym roku przyjdzie mi zdać nieraz, i nie tak krótko, z niej sprawę, lecz w ramach przymiarki powiem, co przychodzi mi na myśl, kiedy pytam sam siebie, „co u Dantego jest dla mnie najważniejsze?”.

Po pierwsze – poezja. W poezji, jak pisał Eliot, Dante i Szekspir podzielili świat między siebie, a trzeciego nie ma… Nie będę polemizował z tym zdaniem, bo musiałbym polemizować z osobistą emfazą, a to całkiem niedorzeczne. Natomiast potwierdzę – jest Dante poetą przeogromnym, gigantem poezji.

Przede wszystkim poetyckie założenie, dotrzymane co do joty. A było ono w wielkim skrócie takie:

– w sferze ideowej: uzmysłowić ludziom po jubileuszu 1300 roku, że prawdy wiary Kościoła Rzymskiego, w tym eschatologia i los człowieka po śmierci, są autentyczne;

– uwiarygodnić to poprzez reporterską opowieść o własnej, precedensowej podróży przez piekło, czyściec i raj, gdzie spotyka ludzi dobrze znanych z ulicy, z urzędów publicznych, z historii, mitologii…

– w sferze kompozycyjnej: opisać to w poemacie, który ma 100 pieśni tercyną – trudną strofą, zn

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się