fot. archiwum prywatne

Maciej Zięba OP 1954–2020

Gdybym wymienił wszystkie odznaczenia i nagrody, które otrzymał, mogłoby to posłużyć jako wspomnienie jego osoby. Jeślibym do tego dołożył imponującą listę napisanych przez niego książek, artykułów, wygłoszonych wykładów i rekolekcji, to zobaczylibyśmy, że Kościół w Polsce stracił postać wyjątkową i charyzmatyczną, a wszystkie wielkie słowa, które zwykle ważymy i dawkujemy, są w tym wypadku z pewnością na miejscu. Jestem głęboko przekonany, że będziemy go wymieniać na jednym oddechu w gronie dominikanów, którzy odcisnęli swój ślad w Kościele przełomu XX i XXI wieku, jednocześnie dopisując jego nazwisko do listy postaci pokroju księdza profesora Józefa Tischnera, biskupa Tadeusza Pieronka czy arcybiskupa Józefa Życińskiego.

Większość swojego kapłaństwa poświęcił na popularyzację nauczania Jana Pawła II. Temu służył powołany przez niego krakowski Instytut Tertio Millennio, przez który przewinęło się wielu dzisiejszych samorządowców, polityków, księży, dziennikarzy. Temu służyły debaty, na które zapraszał filozofów, teologów i intelektualistów z Polski i zagranicy.

Był urodzonym polemistą. Zawsze przygotowany i uzbrojony w argumenty. Obstawiony cytatami ze źródeł, które uważnie studiował. Czytał gigantyczną liczbę gazet, książek i portali, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Był chyba we wszystkich możliwych studiach telewizyjnych i radiowych. Na łamach każdej możliwej gazety. Odważnie replikował i potrafił się mierzyć z największymi skandalami Kościoła. Pokazywał, że głoszenie Ewangelii i mówienie o Bogu nie musi iść w parze z dystansem i obrażaniem się na świat. Za to wielu go szanowało, bez względu na to, z jakiej opcji politycznej czy denominacji religijnej pochodzili. Był przykładem wiary myślącej, niebojącej się pytań niewygodnych, logicznie argumentującej.

Przez osiem lat był dominikańskim prowincjałem. Momentami trudny, zachłanny i nieznoszący sprzeciwu. Nadał naszemu zakonowi niespotykany rozmach kaznodziejski i duszpasterski. Wprowadził dominikański głos do mainstreamu dyskusji o roli Kościoła w Polsce. Wielu dzięki niemu odkryło zakonność i biało-czarne barwy. Obok Mojego domu Jana Góry jego Biało-czarne zapiski były w polskiej literaturze unikatową próbą pokazania życia za klasztorną bramą takiego, jakie ono jest.

Był w końcu duszpasterzem. Słuchał i szukał „przypadków beznadziejnych”. Wielu w wierze pomógł i do wiary doprowadził. Z wieloma rozmawiał, odpowiadając na ich wątpliwości. Dla wielu był duchowym autorytetem i przewodnikiem, dzięki któremu zrozumieli sens Ewangelii i istotę Kościoła.

Godzinami potrafił oglądać sport w każdym wydaniu. Miał matematyczną pamięć do wyników, składów i dat. Kibicował siatkówce, w którą przez lata grywał, gdy jeszcze pozwalało mu na to zdrowie. Zapamiętywał się w dyskusjach o piłce nożnej, porównując osiągnięcia poszczególnych ekip naszej reprezentacji, a także swojego Śląska Wrocław. Uwielbiał muzykę klasyczną, miał imponującą kolekcję płyt, ale równie dobrze się czuł, gdy z głośników słychać było Deep Purple. Potrafił wtedy maksymalnie podkręcać dźwięk.

Za swoje zaangażowanie płacił zdrowiem. Z trudem oswajał się ze swoimi słabościami, z czasem coraz bardziej widocznymi. Do końca pozostał aktywny mimo choroby nowotworowej.

I choć nie usłyszymy już nigdy jego charakterystycznego: „Po prostu, właśnie”, to od 31 grudnia ubiegłego roku, jak głęboko wierzę, słyszy je Ktoś inny.

Od lewej: Maciej Zięba OP, Michael Novak, George Weigel i ks. Richard John Neuhaus
zdjęcie: arch. Instytutu Tertio Millennio

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze W drodze 2021, nr 02. Kup cały numer.

|
Wyczyść
Maciej Zięba OP 1954–2020
Roman Bielecki OP

urodzony w 1977 r. – dominikanin, absolwent prawa KUL i teologii PAT, kaznodzieja i rekolekcjonista, od 2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, Prowincjalny Promotor Środków Społecznego Przekazu, autor wielu wywiadów, recenzji filmowych i literackich, publicysta, aut...