Zamykanie Tatr
fot. laura chouette / UNSPLASH.COM

Kiedy będziecie państwo czytali ten felieton, sprawa, która mnie skłoniła do jego napisania, zostanie już z pewnością bezpiecznie pogrzebana w mrokach medialnej niepamięci. Dlatego pozwolę sobie na kilka słów przypomnienia: W ciągu kilku feralnych dni po Bożym Narodzeniu w Tatrach zginęło kilkanaście osób. Warunki były niezwykle trudne – „szklane Tatry” to sytuacja, w której mimo niewielkiej ilości śniegu szlaki są silnie oblodzone. Przez kilka dni temat ten obecny był chyba we wszystkich mediach – od tradycyjnych po społecznościowe. Wątek ten obserwowałem z zainteresowaniem tym większym, że akurat prowadziłem w Zakopanem kurs formacyjny i korzystając z okazji, chodziłem trochę po górach.

Doniesienia o kolejnych ofiarach wywoływały falę komentarzy: jednym z najczęściej powtarzanych były propozycje prawnych rozwiązań, które miałyby – w intencji pomysłodawców – zabezpieczyć przed powtarzaniem się takich sytuacji w przyszłości. Pojawiły się nawet głosy, by zimą „zamykać Tatry”. Łagodniejsze przewidywały ograniczenie ruchu poprzez finansowe odstraszani

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się