Światy nieznane
fot. laura chouette IDjKdCc / UNSPLASH.COM

Od ponad roku w polskiej debacie publicznej powraca temat uchodźców politycznych i emigrantów ekonomicznych, których fala zalewa Stary Kontynent. Z reguły towarzyszą temu ogromne emocje… i nic poza nimi. Z jednej strony ślepa naiwność ideologii politycznej poprawności – z drugiej ślepa nienawiść ideologii strachu przed tym, co obce. Na jakiś tydzień, dwa podnosi się ciśnienie w mediach. Internet zalewają nieprzebierające w słowach deklaracje światopoglądowe za tą czy tamtą stroną, ktoś może wyjdzie na ulicę, ktoś kogoś pozwie za mowę nienawiści. Jak się wydaje, im dalej od problemu, tym więcej radykalnych i nieugiętych opinii na dany temat. Nietrudno się w tym wszystkim pogubić. A ambicje, by raz na zawsze powiedzieć „jak jest”, trzeba włożyć między baśnie. W zamian polecamy trzy reportaże, których lektura może nieco urealnić nasze rodzime debaty – podsuwając konkret pod niewiele nam mówiące, a często powtarzane słowa.

***

O Kurdach słyszymy co jakiś czas. W latach 90. przebijały się do nas informacje o bratobójczej wojnie na północy Iraku, choć zdecydowanie częściej można było usłyszeć o nich jako o niebezpiecznych separatystach z Turcji. Dziś pojawiają się na nowo w relacjach z Bliskiego Wschodu. Tym razem jako dobrodzieje i obrońcy prześladowanych przez Państwo Islamskie chrześcijan. Co tu z nimi począć? Kibicować narodowi bez państwa? Popierać wschodnich sąsiadów, bo może lepiej by trzymali krewkich wojowników pod kontrolą? Nie myśleć wcale?

Książka Pawła Smoleńskiego jest zapisem jego podróży do irackiego Kurdystanu z ostatnich dziesięciu lat, czyli już po drugiej wojnie w Iraku i obaleniu dyktatury Saddama Husajna. Widzimy zatem nieznany z lekcji geografii skrawek Azji, na którym powstaje wprawdzie jeszcze nie niepodległe państwo, ale już autonomia w ramach pogrążonego w wojnie Iraku. Ziemię do niedawna zamieszkiwaną przez ubogich pasterzy i rolników, bez atrakcji turystycznych i spektakularnych widoków, a jednak bogatą w ropę. Nic dziwnego, że tylu próbowało i nadal chciałoby położyć rękę na tym niepozornym skarbcu czarnego złota.

Ale osobliwości na tym się nie kończą. Chodzi bowiem o region w większości islamski, którego władze nie zdecydowały się na uznanie prawa koranicznego jako powszechnie obowiązującego. Co więcej, otwarcie mówią o rozdziale religii od państwa – rzecz niespotykana wśród muzułmanów. Zresztą sam islam jest tu umiarkowany. Kobiety pracują za tę samą pensję, co mężczyźni, zasiadają w parlamencie (wymagana reprezentacja 30 proc.), zakazane jest ich obrzezywanie.

Kurdowie nie są największym narodem bez państwa. Być może są najbardziej uciskanym. Turcja, Iran, Irak i Syria – różniące się pod każdym innym względem – w zwalczaniu kurdyjskich zrywów niepodległościowych zachowują jednomyślność i wspierają się nawzajem.

Smoleński opisuje współczesny Kurdystan – pełen problemów. Jego rozmówcy są ambitni. Chcieliby zbudować państwo tak demokratyczne, jak nigdzie na świecie. Co jednak począć z tradycją związków klanowych, korupcją czy z

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się