Miłosierdzie dla niemoralnych
fot. laura chouette / UNSPLASH.COM

Miłosierdzie dla niemoralnych

Do lektury wywiadu Andrei Torniellego z papieżem Franciszkiem Miłosierdzie to imię Boga przystępowałem dwutorowo. Z jednej strony ciekaw byłem wypowiedzi Ojca Świętego, z drugiej szukałem odpowiedzi na pytanie, jak w posłudze duszpasterskiej kierować się miłosierdziem w stosunku do osób, które uważają, że miłosierdzia wcale nie potrzebują.

Nie mam kłopotów z okazywaniem miłosierdzia w konfesjonale, gdy ktoś żałuje za swój grzech, nawet gdy jest on wielki. Jeśli widzę, że człowiek jest zdruzgotany popełnionym przez siebie złem i chce się wyrwać spod jego zwałów, to staram się go pocieszać i wspierać, dodawać nadziei i pokazywać drogę. Stosuję Franciszkowe „apostolstwo ucha” – rozmawiam, słucham, mówię, że Bóg jest miłosierny i nie ma takiego grzechu, którego nie mógłby wybaczyć – byle odnaleźć szczelinę, ów malutki prześwit, który pozwoli działać Bożej łasce.

Problem pojawia się wtedy, gdy mam do czynienia z ludźmi, którzy nominalnie wierzą w Boga, ale realnie nie mają z Nim żadnej więzi, a poczucie grzechu czy zła dla ni

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się