Władza i posługi
fot. maarten van den heuvel / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Skrupulatom na ratunek

0 votes
Wyczyść

W katowickiej części śląskiej prowincji trwa synod diecezjalny. W cieniu wielkich kościelnych debat, związanych z kolejnymi rzymskimi synodami biskupów, toczą się więc nasze małe, lokalne dysputy. Małe są niejako z konieczności: zadaniem synodu Kościoła lokalnego jest bowiem wspomaganie biskupa nie tyle w tworzeniu pięknej eklezjologicznej wizji tego, czym Kościół jest, ile raczej doradzanie mu, jakimi zasadami powinno się kierować życie diecezji, by faktycznie podążało i nadążało za taką teologiczną wizją (zarysowaną już choćby w Konstytucji o Kościele ostatniego soboru). Ponadto biskup w stanowieniu prawa lokalnego związany jest prawem powszechnym Kościoła, co ma gwarantować jedność i pewną jednolitość praktyk poszczególnych diecezji. Niemniej autonomia biskupa jako prawodawcy w diecezji pozostaje niemała, prawdopodobnie większa niż potoczne, obiegowe wyobrażenie o niej. I jeśli miałbym się bawić w futurologię – będzie rosła, gdyż wynika to z teologicznego rozumienia Kościoła lokalnego i roli, jaką odgrywa w nim biskup.

Nie chodzi mi teraz o rozważanie w szczegółach kwestii biskupich uprawnień, a raczej o zwrócenie uwagi na jedno, w Polsce słabiutko wykorzystywane. Otóż biskup może ustanawiać stałych lektorów i akolitów. Przypomnijmy: Za Pawła VI (1972 rok) dokonała się reforma systemu „niższych święceń”, która – oprócz faktycznego usunięcia z obiegu kościelnego samego tego pojęcia – w miejsce kilkustopniowego „stanu duchownego”, do którego wchodziło się nie przez sakrament święceń, a przez sakramentalium (tonsura, a potem „niższe święcenia” do subdiakonatu włącznie) wprowadzona została znacznie prostsza struktura „posług”, których powinno się udzielać na stałe świeckim mężczyznom. Chodzi o posługę lektora i akolity. Zadaniem lektora jest głównie odczytywanie czytań mszalnych, zadaniem akolity – troska o ołtarz i naczynia liturgiczne oraz rozdzielanie komunii świętej, zanoszenie jej chorym czy wystawianie Najświętszego Sakramentu do adoracji. Obaj mogą przewodniczyć publicznym nabożeństwom, a nawet stacjom celebracji pogrzebu w domu zmarłego i na cmentarzu. Obaj też mogą i powinni zajmować się formacją innych wiernych w tych obszarach, których dotyczy ich posługa. Ustanowionych lektora i akolity nie należy jednak mylić – z jednej strony – z wyspecjalizowanym ministrantem odczytującym czytania (nadawana mu potocznie nazwa „lektor” wprowadza w błąd), z drugiej – z nadzwyczajnymi szafarzami komunii świętej.

W polskiej praktyce przez stosunkowo długi czas obu posług udzielano wyłącznie kandydatom do sakramentu święceń. Gdy zatem w parafii pojawiał się lektor lub akolita, to oznaczało albo seminaryjne wakacje, albo chodziło o staż parafialny alumna, którego formacja w ten sposób się wydłużała. Zamiast stałej struktury wspierającej posługę prezbiterów i diakonów (oj, zdaje się, że podobny tekst mógłbym napisać o diakonacie stałym) i angażującej świeckich w parafii, w większości diecezji mamy posługę meteoryt, czyli „pojawiam się i znikam” alumnów. Oczywiście jeśli parafia w ogóle miała szczęście jakiegoś wydać.

Dopiero w czasie II Ogólnopolskiego Synodu Plenarnego (zakończonego w 1999 roku, 27 lat po reformie Pawła VI) polscy biskupi postanowili, że można tych posług w Polsce udzielać nie tylko alumnom, a w 2007 roku Konferencja Episkopatu Polski wydała instrukcję wykonawczą do tego przepisu. O ile się nie mylę, pierwsi stali akolici i lektorzy zostali ustanowieni w 2013 roku w diecezji legnickiej. W niektórych diecezjach ruszyło przygotowanie kandydatów. W większości trwa jednak głucha cisza (choć mogę się mylić, bo – przyznaję – nie obdzwoniłem wszystkich kurii, a informacje na diecezjalnych stronach internetowych nie zawsze są kompletne). 

Nasz synod obradował niedawno nad projektem dokumentu, w którym pojawia się także zalecenie, by „uruchomić” posługi lektora i akolity. Kiedy pisałem ten felieton, byliśmy jeszcze przed głosowaniami, ale już po dyskusjach. Negatywnych głosów wobec tego punktu nie było, więc mam nadzieję, że gdy w przyszłym roku arcybiskup katowicki uchwali statuty archidiecezji, to zapis ten stanie się lokalnym prawem i ci, którzy (po)czują Boże wezwanie do pełnienia tych posług (a mam podstawy, by sądzić, że nie jest ich wcale mało), będą w nich ustanawiani i rozpoczną służbę w parafiach.Biskupi w diecezjach mają sporą władzę. Warto się za nich modlić, żeby się nie wahali jej używać.

Władza i posługi
ks. Grzegorz Strzelczyk

urodzony w 1971 r. – prezbiter archidiecezji katowickiej, doktor teologii dogmatycznej, były członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa KEP (2020-2023). W diecezji odpowiada za formację stałą prezbiter...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze