Od gołębia pocztowego do Internetu
fot. joel filipe / UNSPLASH.COM

Przed złożeniem ślubów odczytywano braciom zapis z konstytucji zakonnych, że mamy je zachowywać nie tak, jak tu czy ówdzie zachowują, tylko „sicut litera sonant”, czyli jak głosi prawo. Przypominano nam więc, żeby samemu być przykładem.

Katarzyna Kolska, Michał Osek OP: Gdyby dzisiaj św. Dominik stanął pośród swoich braci, to…?

Czesław Bartnik OP: …byłby na pewno zadowolony, że jego pragnienie się spełniło i że jego synowie, dominikanie, idą wszędzie, by głosić Ewangelię. Na tym mu przecież zależało, gdy zakładał wspólnotę kaznodziejów. I z pewnością by nas zachęcał, byśmy żyli bardziej ewangelicznie, tak jak apostołowie. W tym mają nam pomagać śluby zakonne: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Mają nam dać wolność wewnętrzną do tego, żeby rzeczywiście poświęcić się dziełu ewangelizacji.

Dlaczego wybrał ojciec właśnie Zakon św. Dominika? Było tyle innych.

Moje powołanie jest bardzo prozaiczne. Urodziłem się w Gidlach i byłem ministrantem u dominikanów. Podobało mi się to, że żyją we wspólnocie i że są tacy otwarci na ludzi. Oczywiście byłem namawiany przez proboszcza, żeby iść do seminarium diecezjalnego, ale jakoś nie widziałem siebie w roli samotnego księdza na parafii. A innych zakonów, może poza franciszkanami, nie znałem. Wybór nie był więc szczególnie trudny.

Do zakonu wstąpiłem po maturze. Miałem 18 lat. Ale wielu moich kolegów wstępowało wtedy po tzw. dziewiątej klasie, czyli mieli 15, 16 lat. W zakonie robili maturę i dalej się kształcili.

Dzieciaki.

Szli do zakonu siłą rozpędu, najczęściej po niższym seminarium duchownym. Dojrzewali w zakonie, wielu odchodziło już w czasie formacji, niektórzy, niestety, już po święceniach. Dziś, żeby wstąpić do dominikanów, trzeba mieć skończone 18 lat. Jeśli ktoś, kto zgłasza się do zakonu, jest w trakcie studiów, zachęcamy, by je ukończył, a potem wstąpił.

Czy zakon, do którego ojciec wstępował tyle lat temu, to ten sam zakon, w którym ojciec teraz żyje?

Niektórzy ojcowie mówią, że ten sam, ale nie taki sam. Co do istoty nic się nie zmieniło: mamy głosić światu Ewangelię w oparciu o naszą kontemplację. I prowadzić takie życie, jak apostołowie z Jezusem Chrystusem, czyli we wspólnocie. Oczywiście, w różny sposób na przestrzeni wieków było to realizowane, w zależności od aktualnej sytuacji Kościoła i świata. Dziś słowa św. Dominika wydają się nadzwyczaj aktualne. Jeśli chodzi o uwarunkowania zewnętrzne, to zakon jest na pewno inny. I nie można się temu dziwić. Świat się zmienia i musimy za nim nadążać.

Czym się różniła codzienność zakonnika 50 lat temu od tego, co jest dzisiaj?

Inny był rytm życia. Nie było wieczornych mszy świętych, wprowadził je dopiero, jeszcze przed so

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się