Władza i posługi
fot. maarten van den heuvel / UNSPLASH.COM

W katowickiej części śląskiej prowincji trwa synod diecezjalny. W cieniu wielkich kościelnych debat, związanych z kolejnymi rzymskimi synodami biskupów, toczą się więc nasze małe, lokalne dysputy. Małe są niejako z konieczności: zadaniem synodu Kościoła lokalnego jest bowiem wspomaganie biskupa nie tyle w tworzeniu pięknej eklezjologicznej wizji tego, czym Kościół jest, ile raczej doradzanie mu, jakimi zasadami powinno się kierować życie diecezji, by faktycznie podążało i nadążało za taką teologiczną wizją (zarysowaną już choćby w Konstytucji o Kościele ostatniego soboru). Ponadto biskup w stanowieniu prawa lokalnego związany jest prawem powszechnym Kościoła, co ma gwarantować jedność i pewną jednolitość praktyk poszczególnych diecezji. Niemniej autonomia biskupa jako prawodawcy w diecezji pozostaje niemała, prawdopodobnie większa niż potoczne, obiegowe wyobrażenie o niej. I jeśli miałbym się bawić w futurologię – będzie rosła, gdyż wynika to z teologicznego rozumienia Kościoła lokalnego i roli, jaką odgrywa w nim biskup.

Nie chodzi mi teraz o rozważanie w szczegółach kwestii biskupich uprawnień, a raczej o zwrócenie uwagi na jedno, w Polsce słabiutko wykorzystywane. Otóż biskup może ustanawiać stałych lektorów i akolitów. Przypomnijmy: Za Pawła VI (1972 rok) dokonała się reforma systemu „niższych święceń”, która – oprócz faktycznego usunięcia z obiegu kościelnego samego tego pojęcia – w miejsce kilkustopniowego „stanu duchownego”, do którego wchodziło się nie przez sakrament święceń, a przez sakramentalium (tonsura, a potem „niższe święcenia” do subdiakonatu włącznie) wprowadzona została znacznie prostsza struktura „posług”, których powinno się udzielać na stałe świeckim mężczyznom. Chodzi o posługę lektora i akolity. Zadaniem lektora jest głównie odczytywanie czytań mszalnych, zadaniem akolity – troska o ołtarz i naczynia liturgiczne oraz rozdzielanie komunii świętej, zanoszenie jej chorym czy wystawianie Najświętszego Sakramentu do adoracji. Obaj mogą przewodniczyć publicznym nabożeństwom, a nawet stacjom celebracji pogrzebu w domu zmarłego i na cmentarzu. Obaj też mogą i powinni zajmować się formacją innych wiernych w tych obszarach, których dotyczy ich posługa. Ustanowionych lektora i akolity nie należy jednak mylić – z jednej strony – z wyspecjalizowanym ministrantem odczytującym czytania (nadawana mu potocznie nazwa „lektor” wprowadza w błąd), z drugiej – z nadzwyczajnymi szafarzami komunii świętej.

Zostało Ci jeszcze 46% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się