Bliskość
fot. lysander yuen / UNSPLASH.COM

W przeddzień tamtej niedzieli uczestniczyłem w ślubie Gosi i Andrzeja – ludzi od lat zaangażowanych w organizację dominikańskiej pielgrzymki z Krakowa do Częstochowy. Staliśmy razem z kilkoma braćmi, czekając w zakrystii na początek liturgii. Ojciec Maciej, duszpasterz młodzieży szkół średnich, westchnął: „Jak pięknie, że ludzie się żenią i za mąż wychodzą. Żeby się im tylko udało. Jutro jest Ewangelia o nierozerwalności małżeństwa, a ja mam powiedzieć kazanie do moich dzieci. Wiem, że połowa ich rodziców jest rozwiedziona. Jak ja im w tej sytuacji opowiem Dobrą Nowinę? Nie mam pomysłu…”.

W niedzielę wieczorem zadzwoniła do mnie Magda. Od lat rozwiedziona, samotnie wychowuje swoje dzieci. „Chciałam cię prosić, byś porozmawiał z moją córką i mocą swojego autorytetu ją uspokoił. Byłyśmy na mszy w kościele parafialnym i ksiądz powiedział podczas kazania, że rozwody są diabelskim pomysłem, a rozwodnicy wielkimi grzesznikami. Natomiast ci, którzy próbują ich usprawiedliwiać i pozwalają przystępować do komunii świętej, niszczą Kościół i podważają nauczanie Jezusa, które jasno widać w dzisiejszej Ewangelii”. Dowiedziałem się, że całe kazanie miało charakter oskarżycielski, potępiający i polemiczny. Ksiądz atakował wszystkich i wszystko: świat i dzisiejsze czasy, media i polityków, liberalnych księży i byle jakich wiernych. Trzynastoletnia córka Magdy, od lat ciężko przeżywająca fakt rozstania rodziców, poczuła się zdruzgotana, winna, odrzucona. Przez kilka godzin płakała, pytając, czy Pan Bóg naprawdę potępił jej rodziców i ją samą.

Zostało Ci jeszcze 64% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się