Sambation, Chazarowie i Karaimowie

Sambation, Chazarowie i Karaimowie

, 0 recenzji

Wśród Żydów w diasporze rozpowszechniona była następująca legenda: Asyryjczycy wzięli do niewoli dziesięć plemion Izraela i osiedlili je w dalekiej krainie po drugiej stronie rzeki Sambation. Rzeka ta była niemożliwa do przejścia przez sześć dni w tygodniu: gwałtowana, rwąca, z podstępnymi wirami i ostro sterczącymi z wody skałami. Uspokajała się zawsze w sobotę, wówczas płynęła leniwie, a jej powierzchni nie mąciła ani jedna zmarszczka. W tym jednym dniu, w którym osiągnięcie drugiego brzegu nie nastręczało trudności, Żydzi obchodzili jednak szabat, a Tora, jak wiadomo, zakazywała podejmowania w owym dniu jakiegokolwiek wysiłku fizycznego. Powrót z wygnania był więc niemożliwy.

Dla ortodoksyjnego Żyda nauka z tej legendy narzucała się sama: tylko interwencja Najwyższego, który pośle Mesjasza, może sprawić, że rozproszeni po świecie Izraelici powrócą do Ziemi Obiecanej.

A jednak znaleźli się Żydzi, którzy wyciągnęli z owego podania zupełnie inny wniosek. Powiedzieli oni: przeprawmy się przez rzekę w szabat. Nazywali się syjoniści.

Na wzmianki o rzece Sambation natknąć się można już w dziełach Pliniusza i Józefa Flawiusza. Bizantyjski cesarz Konstantyn Porfirogeneta, opisując w 948 roku szlak handlowy staroruskich kupców, użył nazwy „Sambatas”. Do dziś wśród interpretatorów tego tekstu trwają spory, czy chodziło mu o miasto Kijów, czy rzekę Dniepr.

Shela Harzman uważa, że nazwę Sambation nadali Dnieprowi Chazarowie. Od VII do X stulecia na stepach wschodniej Europy, w dolinach Wołgi i Donu istniał potężny Kaganat Chazarski, zamieszkany przez wojownicze plemiona pochodzenia turańskiego, które w pierwszej połowie VIII wieku przyjęły judaizm. Państwo to upadło w 964 roku pod ciosami kijowskiego księcia Świętosława. Do tego czasu jednak zachodnią — i nieprzekraczalną — granicę ich wpływów stanowił Dniepr.

W 1918 roku żydowski poeta Oszer Szwarcman, siedząc na kijowskich wzgórzach nad brzegiem Dniepru, napisał wiersz o siódmym dniu tygodnia, w którym woda w Sambationie uspokaja się i cichnie. W tym samym mniej więcej czasie pojawiają się na ukraińskich ziemiach głosy Żydów nawołujące do przekroczenia Sambationu w szabat. Najbardziej donośny należy do Włodzimierza Żabotyńskiego, przywódcy żydowskich nacjonalistów, założyciela bojówek Betaru. To właśnie z ziem ukraińskich, z kresowych terytoriów I Rzeczpospolitej, wyjdzie cały zastęp syjonistów, którzy stworzą w Palestynie podwaliny izraelskiej państwowości. Potem nadeszła druga, a za nią trzecia „alija” – kolejne fale wychodźstwa żydowskiego do Ziemi Świętej. Kto pozostał nad Sambationem?

W XIX stuleciu wśród Karaimów rozpowszechnione były przekazy, że pochodzą oni bezpośrednio od Chazarów, którzy z kolei wywodzić się mieli od zaginionych dziesięciu pokoleń Izraela. Karaimowie okazali się bardziej żydowscy niż Żydzi, gdyż przyjęli nie tylko judaizm, lecz o wiele surowsze niż od nich prawo krwi. O ile Halacha przewiduje, że Żydem jest się po matce, o tyle Karaimem można być tylko z dwojga rodziców narodowości karaimskiej. Bez dopływu świeżej krwi naród przypomina grudkę lodu – topnieje z roku na rok. Każdy ślub z kimś spoza własnej społeczności oznacza wyrwę, której nie sposób załatać. Ostatni spis ludności w Związku Sowieckim, który przeprowadzono w roku 1989, wykazał, że żyło tam wówczas 2800 Karaimów. Obecnie jest ich na tych terenach jeszcze mniej.

Jeśli młody Karaim chce dziś założyć rodzinę i przedłużyć żywotność narodu, jest skazany na podróże i poszukiwania. Coraz trudniej natknąć się na świecie na prawdziwego Karaima lub Karaimkę. Te poszukiwania „drugiej połowy” przypominają wyścig z czasem. Co jest stawką w tym wyścigu? Karaimowie wierzą, że doczekają się przyjścia Mesjasza. Skoro jest ich coraz mniej, a już wkrótce mogą w ogóle zniknąć, to znaczy, że przyjście Mesjasza nie tylko zbliża się nieuchronnie, ale że znajdujemy się w jego przededniu.

Sambation, Chazarowie i Karaimowie
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...