Widok z pozycji klęczącego
fot. md mahdi / UNSPLASH.COM

Widok z pozycji klęczącego

Oferta specjalna -25%

Triduum Paschalne. Przewodnik

1 votes
Wyczyść

Selma, reżyseria: Ava DuVernay, występują: David Oyelowo, Tom Wilkinson, Carmen Ejogo, Alessandro Nivola, Cuba Gooding Jr., Tim Roth, Oprah Winfrey, USA, Wielka Brytania 2014, dystrybucja: Kino Świat

Zaczęło się od oburzenia. Niewielu, co prawda, widziało Selmę, ale do krytyki Amerykańskiej Akademii Filmowej za to, że nie doceniła dzieła Avy DuVernay (obraz otrzymał tylko dwie nominacje do Oscara), chętnie dołączali się kinomani z całego świata. Rzecz jasna, nie mogło się obyć bez spiskowych teorii, jakoby akademicy ignorowali zarówno film, którego bohaterami są czarnoskórzy, jak i aktorów oraz samą – również czarnoskórą – twórczynię Selmy. W historii Oscarów żadna czarnoskóra reżyserka jeszcze nigdy nie dostała nominacji. Nie inaczej stało się i w tym roku. Tylko niewielu zadało nieśmiałe pytanie: Zaraz, zaraz, ale czy aby na pewno Selmie należały się te nominacje? Niekoniecznie.

Tak się zaczęło

Tytułowa Selma to miasteczko w ultrakonserwatywnej Alabamie. To tam Martin Luther King, już nie anonimowy pastor zboru baptystycznego, a nagrodzony Pokojową Nagrodą Nobla jeden z najdonoś- niejszych głosów czarnej Ameryki, zdecydował się poprowadzić marsz protestacyjny przeciwko politycznej segregacji rasowej. Jego uczestnicy mieli przejść z Selmy do Montgomery – stolicy Alabamy, będącej bodaj najbardziej konserwatywnym miastem w Stanach Zjednoczonych. Zagrożenie było olbrzymie. Maszerujący mogli zostać nie tylko spacyfikowani przez powstrzymujące ich siły zbrojne, istniało też realne niebezpieczeństwo, że do ataków przyłączy się miejscowa ludność. Oczywiście, gdyby do tego doszło, to nikt by niczego nie widział, nikt by niczego nie słyszał. Na pewno czarni pobili się sami, a teraz zwalają winę na innych.

Odbrązawianie

Martin Luther King w Selmie ma niewiele z porywającego płomiennymi przemówieniami trybuna. Częściowo dlatego, że film skupia się na fenomenie cichych protestów bez przemocy, z których słynął King i jego zwolennicy, częściowo… z winy Stevena Spielberga. Twórca Szeregowca Ryana od dawna myślał o ekranizacji życia Martina Luthera Kinga, a pierwszym stopniem wprowadzenia myśli w czyn było objęcie licencją fragmentów najsłynniejszych przemówień pastora. Dlatego Ava DuVernay i scenarzysta Paul Webb musieli sporo się nagimnastykować, by w „ich” dialogach choć trochę oddać ducha retoryki Kinga. Resztę dołożył od siebie aktor David Oyelowo i choć jego kreacja nie jest aż tak doskonała, by zasłużyła na nominację do Oscara, to i tak zaskakuje… zupełnie nie pozostając w pamięci. To komplement! Oyelowo gra na spokojnych nutach, unika szarż, nadaje jednak Kingowi wystarczająco dużo charakteru, by pozbawić go przezroczystości. Oszczędna rola pozwala zapomnieć, że w ogóle obcujemy z aktorem; przywódca czarnej społeczności jest na ekranie wyjątkowo naturalny.

Tyle że ów spokój przenosi się w Selmie na cały film. Mogłoby się wydawać, że filmowy portret Martina Luthera Kinga, w dodatku nakręcony przez czarnoskórą, częściowo wychowaną w tamtej- szych rejonach twórczynię (Ava DuVernay jako dziecko spędzała wakacje w Hayneville, małym miasteczku położonym między Selmą a Montgomery) będzie kipiał emocjami. Nic z tych rzeczy. Selma to film z prostą, pozbawioną fajerwerków narracją, zawierający szereg ciekawych, świadczących o ambicjach reżyserki chwytów (umiejętne zastosowanie slow motion, mieszanie zdjęć dokumentalnych z fikcją), ale całościowo zaskakująco chłodny, niebezpiecznie zbliżający się w stronę kina stylu zerowego. Co gorsza, DuVernay nie może się zdecydować, czy bardziej interesującą postacią jest Martin Luther King – wypada przyznać, że odbrązowiony, stawiający walkę o Słuszne Sprawy ponad rodzinne dobro i, jak delikatnie sugeruje reżyserka, nie do końca wierny swojej małżonce Coretcie – czy wszystko to, co dzieje się wokół niego. Poza tym czarni są ciemiężeni, a biali okrutni. Nawet najciekawsza obok Kinga postać, przeżywający wewnętrzne rozterki prezydent Lyndon Johnson, jest zadziwiająco jednowymiarowy. To za mało na film, który miał rozbić oscarowy bank.

Wypada oddać jednak Avie DuVernay, że są momenty, w których Selma błyszczy prawdziwie kinofilskim wdziękiem. Reżyserka starała się, by historia Martina Luthera Kinga została ukazana z wieloaspektowym rysem historycznym. Co więcej, pokusiła się o scenariuszowe niespodzianki. Choćby dlatego cała sekwencja wybuchu bomby w kościele baptystów (słynna sprawa śmierci czterech małych dziewczynek, opowiedziana w dokumencie Spike’a Lee 4 Little Girls) zaskakuje tak mocno, jak nagłe samobójstwo w Ukrytym Michaela Hanekego: przemoc atakuje nas dosłownie, bez ostrzeżenia, zupełnie jak młodociane ofiary okrutnej zbrodni. Sam King też nie jest tu człowiekiem, któremu chciałoby się powierzyć życie – owszem, w tłumie popierających go ludzi sprawia wrażenie niezłomnego, ale w chwilach słabości miota się niczym ryba w sieci i wydzwania do królowej muzyki gospel Mahalii Jackson z prośbami o poradę. Czy nie łatwiej zakochać się właśnie w tak niedoskonałych bohaterach? Poza tym, o ile Ava DuVernay nie do końca czuje rytm swojej opowieści, o tyle do muzyki ma niesamowite ucho. Gospelowe chóry mieszają się z nowoczesnym soulem tak sprawnie, że uwiodło to nawet Amerykańską Akademię Filmową, która przyznała duetowi Common/John Legend Oscara za utwór Glory. Sprawdzone – nuci się go jeszcze długo po seansie.

Trzeba wstać

Do polskich kin trafia zatem film wywołujący ambiwalentne uczucia: niby sprawnie kreślący szerzej nieznany w naszym kraju wycinek amerykańskiej historii walki z segregacją rasową, a jednak pozbawiony ostrości i kinowego zęba. Nieco rozłażący się w warstwie scenariuszowej, lecz zaskakujący pojedynczymi pomysłami. Tak, Ava DuVernay ma niewątpliwie talent i głowę pełną wiedzy o kinie. Co zatem stanęło na przeszkodzie, by pójść na całość i nadać Selmie odrobinę szaleństwa i fantazji? Nie zapominajmy, że dla czarnej społeczności postać Martina Luthera Kinga jest niezwykle ważna, a trudno opowiadać o kimś takim, nie podnosząc się z klęczek. Twórczyni Selmy też klęczy, ale tylko na jednym kolanie.

Widok z pozycji klęczącego
Jacek Sobczyński

urodzony w 1985 r. – absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, był redaktorem prowadzącym miesięcznika „Film”, publikował m.in. na łamach pism „Przekrój”, „K MAG”, „Exklusiv”, „Polska Times” oraz na portalach Filmweb i Onet....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze