Po to dane jest nam słowo
fot. ilya lix / UNSPLASH.COM

Po to dane jest nam słowo

Zaakceptowałam życie. Najpierw człowiek się buntuje, potem to przemyśli, ustawia się w karnym rzędzie między ludźmi, którzy takie same albo podobne przejścia mieli. I żyją, i są.

Czesław Miłosz pisał, że jest pani wykwintna…

Bardzo mnie to zaskoczyło.

…i wyjaśnił: Przez to rozumiem powściągliwość.

On miał takie fantastyczne ujęcia. Widział, słyszał, wiedział, co to znaczy.

Jest pani powściągliwa w słowie?

Na pewno, może nawet za bardzo. Czasem myślę, że ktoś może więcej oczekiwać ode mnie. Ale to nie tak, że nie chcę czegoś mówić. Po prostu taki mam sposób mówienia i pisania. W pisaniu też jestem bardzo skupiona.

Z wiekiem bardziej pani ufa słowu czy mniej? W ostatnim tomiku Zapisane pisze pani:

…to samo słowo a brzmi inaczej…1.

Bardzo trudne pytanie. Mam dwa odmienne punkty widzenia – na swoją twórczość i na codzienne obcowanie ze słowem. W codziennym obcowaniu nigdy nie jest się pewnym, co ze słowa wynika. Rozmawia się z kimś, sens jest nieoczekiwany, nie jesteśmy pewni, czy dobrze rozumiemy intencje rozmówcy. Słowo przecież wiąże się ze zrozumieniem tego, co jest w głębi – za tym słowem jeszcze.

Natomiast, jeśli chodzi o pisarstwo, z wiekiem wzrasta świadomość ważności słowa. Pojawiają się takie obawy, czy ono nie jest najważniejsze. Zawsze byłam innego zdania, że raczej obraz, zawartość, to, co chcemy powiedzieć, sama idea, są ważne. I nawet trochę mnie denerwowały ruchy poetyckie,bardzo wyraziste przecież, których twórczość oparta była tylko na słowie. Język używany tak, jak się chce, ze swobodą, bez szukania sensu, bazowanie na zbieżności słów itd. Znamy to. Mnie się wydaje, że oddaliliśmy się już od tego. Jest inna epoka, takie zabawy słowem już nie za bardzo są nam w głowie.

Przywiązuję dużą wartość do samego słowa. Na pewno tak.

W wielu wierszach wraca pani do motywów już podejmowanych, rozwija je. Pisze pani, że wiersz, to:

…fragment monologu
może dialogu
który toczy się i toczy od początku…2.

Niczego nie można załatwić wierszem. Szuka się dalej. I to „dalej” też nie jest rozwiązaniem, ale nową refleksją nad czymś. Wraca się do czegoś. Tak też jest z ludzkimi uczuciami, one wracają.

Zmieniają się z wiekiem?

W jakimś sensie tak. Ocena tych uczuć się zmienia. Ich wartość.

Niby nikt nie ocenia tego, co mówimy jako poeci. Ale pojawia się pytanie, na ile dopowiedziane było to, co zostało powiedziane. Nie ma tutaj żadnego zapotrzebowania estetycznego. Ono oczywiście przydaje wierszowi formalnej dynamiki. Natomiast dążenie jest takie, jakie znalazło wyraz w ostatnim tomiku – że chodzi o sprawę. O to, co chcemy powiedzieć, o co chcemy zapytać. Bo nie można tego rozwiązać wierszem. Chodzi zatem o postawienie sprawy. Czasami do końca życia nie znajdziemy odpowiedzi. Wobec tego próbujemy, próbujemy… Jest w nas nadzieja, że odpowiemy w końcu na to, co nas gnębi, interesuje, co dotyczy sensów życiowych.

…zrób co zamierzałeś bo nigdy nie będziesz gotowy wezwij dobre duchy żeby ci sprzyjały3.

To jest linijka, którą kocham – „wezwij dobre duchy”.

Czy słowo jest w stanie oddać rzeczywistość? A może: czy jest w stanie oddać znaczenie rzeczywistości?

Drugie pytanie jest lepsze, właściwie o to nam chodzi. Słowo jest służebne. Ale nie jest w stanie do końca oddać znaczenia rzeczywistości. Nie mam złudzeń. Ograniczona jest możliwość wypowiadania naszych uczuć i naszego stosunku do świata, który oczy


Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się