Czy Bóg nas nagradza?
fot. md mahdi / UNSPLASH.COM

Czy Bóg nas nagradza?

„Dziwi mnie nauka Kościoła o tym, że Bóg nagradza nasze dobre uczynki. Czy takie zasługiwanie u Boga na jakieś wynagrodzenie nie jest sprzeczne z wiarą w to, że On kocha nas bezwarunkowo, a nie dlatego, że robimy coś szczególnego? Znacznie bliższe jest mi podejście, które można streścić w słowach »Wszystko jest łaską«. Jak więc rozumieć naukę Kościoła o zasłudze?” – zapytał mnie ktoś.

Dzisiejsze kłopoty z pojęciem zasługi

Nasze kłopoty z pojęciem zasługi wynikają z dwóch powodów. Pierwszy związany jest z nieufnością wobec biblijnej koncepcji sprawiedliwości. Wizja Boga, „który za dobro wynagradza, a za zło karze”, a więc Boga sprawiedliwego, wydaje się wielu chrześcijanom zimna i odstręczająca. Nasza relacja z Bogiem – przekonują – opiera się na wzajemnej miłości, nie zaś na sprawiedliwości, rozumianej jako bezduszne dochodzenie swoich roszczeń. A jeśli trudno się zgodzić na to, że Bóg karze nasze występki, to w konsekwencji podświadomie odrzucamy również ideę nagrody za dobre uczynki. Ostatecznie dochodzimy do takiej wizji Boga, w której jest On „czystą miłością”, jednocześnie ostro przeciwstawioną sprawiedliwości. Czysta miłość Boga jest więc absolutnie bezinteresowną życzliwością, która nie ogląda się ani na nasze grzechy, ani na dobre uczynki, udzielając łaski każdemu bez wymawiania. W najbardziej skrajnych interpretacjach Bóg w swojej szalonej miłości nie potrzebuje skruchy grzesznika, by mu przebaczyć, gdyż robi to nieproszony, z miłości i dobroci. Słowem, umysłom wielu współczesnych chrześcijan rysuje się ostra alternatywa: albo Bóg jest sprawiedliwy, albo jest miłością. Wybieramy oczywiście drugą możliwość, a co za tym idzie, rezygnujemy z Boga, który sprawiedliwie wynagradza nasze uczynki.

Ale istnieje i drugi kłopot z pojęciem zasługi. Rodzi się on ze sprzeciwu wobec rozpracowywanego przez psychologię (także poppsychologię) zjawiska „zarabiania na”. Na czym ono polega? Gdy sami w sobie nie znajdujemy oparcia, gdy nam się wydaje, że nie nadajemy się do niczego, szukamy potwierdzenia siebie na zewnątrz, u innych ludzi. Chcemy otrzymać od innych to, czego nie posiadamy w dostateczny sposób. Innymi słowy, próbujemy zaspokoić głód, który jest głodem miłości, akceptacji, potwierdzenia itp. Okazuje się jednak, że nie jest to łatwe. Głód jest silny, a nam się wydaje, że inni ludzie wcale nie są chętni, by go zaspokajać. Musimy więc postarać się o to zaspokojenie, „zarobić na” miłość innych, dobić się do nich, wyżebrać ich życzliwość. Skoro jesteśmy pewni, że nie mamy prawa być kochani tak po prostu, chcemy sobie tę miłość wywalczyć naszymi dobrymi uczynkami, a więc zasłużyć sobie na miłość innych. Oczywiście, temu mechanizmowi możemy się poddawać w sposób całkowicie nieświadomy, nie dostrzegając, że ukrytym motorem

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się