Michał Laskowski
fot. Tomasz Jastrzębowski

W świecie istnieje jakiś ład

Czy pan jest sędzią niezawisłym?

Staram się ze wszystkich sił. Obligują nas do tego przepisy, akty międzynarodowe, zasady etyki zawodowej, ale jesteśmy tylko ludźmi. Oczywiście każdy psycholog powie, że kształtujemy się w pewnym środowisku, dorastamy, edukujemy się, ulegamy pewnym stereotypom, chociaż wydaje nam się, że tak nie jest.

W pracy sędziowskiej chodzi o zachowanie maksymalnej bezstronności, nie tylko wewnętrznej, ale też zewnętrznej. To znaczy mamy tak funkcjonować, by nikomu nie dać powodów do podejrzeń o jej brak. Prawo zapewnia sędziemu komfort i bezpieczeństwo pod względem procesowym i organizacyjnym. Sędzia ma zarabiać tyle, by dał sobie radę w życiu, żeby o nic u nikogo nie musiał zabiegać, przez nikogo nie był zatrudniany z wyjątkiem dydaktyki lub pracy naukowej. Ma być całkowicie bezpieczny. Można nas skazać dyscyplinarnie, jeśli zrobimy coś okropnego, niezgodnego z zasadami i z etyką.

Ale nie żyjemy na bezludnej wyspie, tylko w społeczeństwie, które, chcąc nie chcąc, ma na nas wpływ.

Cała sztuka bycia sędzią to umiejętność zdystansowania się od tego, czego się dowiadujemy o sprawie, co myślą o tym nasi koledzy, prezes naszego sądu, co myśli o tym na przykład Kościół, partie albo jakieś organy władzy pozasądowej – wszystko jedno, wymieniam dla przykładu. To jest istota niezawisłości, oddzielenie i nieuleganie wpływom, także tym towarzyskim. Bo spotykamy się na imieninach i wszyscy przy stole mówią o jakiejś głośnej sprawie: Boże, co to za łotr, który popełnił daną rzecz. Ja to bym takiego… – i tu zaraz się pojawiają różne koncepcje, co by tam zrobiono. Sędzia słucha tej swojej kochanej cioci, mamy czy wujka i takie głosy też musi wziąć w nawias.

A nie ma nacisków ze strony innych sędziów?

Między nami panuje niepisana zasada, by nie mówić nikomu, co należy zrobić w danej sprawie. Poza sądem nikt się tym jednak nie przejmuje. Każdy jest specjalistą i wie najlepiej, co należy zrobić. Dlatego jako sędziowie jesteśmy wystawieni na różne pokusy. Jedną z nich jest chęć wydawania orzeczeń, które są łatwe i będą zgodne z oczekiwaniami opinii publicznej.

Jak tego uniknąć?

Jeżeli na podstawie zgromadzonych dowodów nie ma pewności, że dana osoba jest sprawcą danego czynu, to nie można jej skazać. I to jest często decyzja, która wymaga wielkiej odwagi.

To, co pan mówi, rysuje obraz samotności w tej pracy…

Z natury rzeczy jako sędziowie jesteśmy samotnikami. Orzekanie w składach kolegialnych to rzadkość. Zostajemy z problemem sami. Dodatkowo dochodzi świadomość wagi podejmowanych przeze mnie rozstrzygnięć jako sędziego Sądu Najwyższego. Są oczywiście takie sprawy, przy których wszystko jest jasne i nie ma żadnych wątpliwości. Ale wiele jest i takich, które trzeba rozpatrzyć mozolnie i roztropnie. Strony, czyli prokurator i obrońca, mają w pewnym sensie łatwiejszą rolę. Przedstawiają pewien punkt widzenia. Natomiast sędzia musi to wszystko rozważyć i wziąć na siebie ciężar wydania decyzji, to jest istota naszej pracy. I czasem widać, jak sędziowie w nieskończoność odwlekają jej podjęcie, długo się zastanawiając. Bo zwyczajnie brakuje im odwagi, by tę sprawę zakończyć.

Bycie sędzią najwyższej instancji karnej w Polsce pomaga w byciu niezawisłym?

Nigdy wprost nie spotkałem się z personalnymi naciskami. Choć oczywiście orzekałem i orzekam w sprawach, które spotykają się z wielkim zainteresowaniem społecznym. Trzeba pamiętać, że w Sądzie Najwyższym pracują sędziowie z bardzo długim stażem, wyczuciem, doświadczeniem i wiedzą.

Co to znaczy w pana przypadku? Od ilu lat jest pan sędzią?

Od trzydziestu.

Mówi pan, że praca sędziego opiera się na wyczuciu i rozsądku. To jak to się ma do zdania o tym, że Temida jest ślepa? Bo jak rozumiem, w byciu sędzią chodzi właśnie o to, żeby nie być ślepym

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się