Konferencja prasowa
fot. EPISKOPATNEWS-FLICKR

Rok wstrząsów w Kościele

Samotny papież Franciszek w Wielki Piątek na opustoszałym, zamkniętym placu św. Piotra to wstrząsający obraz, który może być symbolem całego 2020 roku w Kościele. To był rok, który nim wstrząsnął. Nie tylko z powodu pandemii COVID-19. Także z powodu ujawnianej wielokrotnie prawdy dotyczącej dziejącego się w nim zła. Prawdy, na którą można patrzeć z różnym nastawieniem. Z potępieniem, rozczarowaniem, smutkiem, bólem, ale też z nadzieją.

Fratelli tutti

Jest coś zastanawiającego w tym, że podpisana 3 października 2020 roku w Asyżu trzecia encyklika papieża Franciszka w różnych wersjach językowych zaczyna się tak samo – od słów „Fratelli tutti”, oryginalnego cytatu z Napomnień św. Franciszka. Ta drobnostka ma znaczenie dla odbioru dokumentu ogłoszonego w chwili, gdy ludzkość na całym ziemskim globie zajęta była od miesięcy walką z niewidocznym i wciąż mało poznanym wrogiem w postaci wirusa SARS-CoV-2.

Papież napisał obszerny tekst „o braterstwie i przyjaźni społecznej”. Być może w innych czasach ta encyklika, nawiązująca bardzo mocno do „Dokumentu o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia”, który Franciszek podpisał w Abu Zabi 4 lutego 2019 roku razem z wielkim imamem Ahmadem Al-Tayyebem, w samym Kościele wzbudziłaby sporo kontrowersji. Jednak w zaistniałej sytuacji została przyjęta na całym świecie chyba z mniejszym zainteresowaniem, niż na to zasługuje.

Na papieskim koncie twitterowym można było przeczytać: „Przekazuję tę encyklikę społeczną jako skromny wkład w refleksję, abyśmy w obliczu różnorodnych i aktualnych sposobów eliminowania lub lekceważenia innych potrafili odpowiedzieć nowym marzeniem o braterstwie i przyjaźni społecznej”. Istotnie, jest w tym dokumencie nie tylko dużo celnych i bardzo krytycznych diagnoz, ale również sporo podsycającego nadzieję pragnienia odnowionego świata budowanego przez ludzi, którzy są braćmi i siostrami.

Zdaniem wielu komentatorów jednym z najważniejszych stwierdzeń trzeciej encykliki papieża Franciszka jest jednoznaczna rezygnacja z popierania przez Kościół koncepcji „wojny sprawiedliwej”.

Pandemia

Dla Kościoła powszechnego i poszczególnych Kościołów lokalnych globalna epidemia wirusa SARS-CoV-2 była takim samym zaskoczeniem, jak dla wszystkich społeczności na świecie. Kościół okazał się wobec niej równie bezradny, jak rządy najpotężniejszych nawet mocarstw. Dla niejednego wierzącego mogło być niezrozumiałe, dlaczego tym razem biskupi i księża nie organizują wielkich modłów i procesji przebłagalnych, wołając do Boga o powstrzymanie zarazy. Zamiast tego duchowni w zdecydowanej większości (z papieżem włącznie) podporządkowywali się zaleceniom, które zdaniem lekarzy powinny zmniejszyć możliwość nie tylko zakażenia się, ale również zarażenia innych.

Jednym z najboleśniejszych dla katolików skutków walki z epidemią były konieczność faktycznego (zarówno wiosną, jak i jesienią) zamknięcia w wielu miejscach na świecie kościołów dla wiernych i pozbawienie ich możliwości uczestnictwa w Eucharystii oraz korzystania z innych sakramentów. Bardzo dobitnie uwidoczniło się, że przekaz mszy świętej przez media nie jest w stanie zastąpić realnej obecności wiernych podczas liturgii. W zagrożeniu z powodu wymuszonego dystansu znalazły się więzi łączące wspólnoty nie tylko na poziomie parafii.

Jednak w podejściu do pandemii Kościół katolicki pod pewnym względem różnił się od większości uczestników światowego życia społecznego. Gdy dominowało skupienie na doraźnych rozwiązaniach, Kościół od pierwszych tygodni podejmował refleksję nad światem „po pandemii”. Franciszek bardzo szybko zdał sobie sprawę, że nie jest możliwy powrót do sytuacji sprzed wybuchu epidemii. Dlatego wielokrotnie podkreślał, że potrzebujemy „nowego tchnienia Ducha, który otwiera horyzonty, budzi kreatywność oraz odnawia nas w braterskiej wspólnocie”. Według papieża obecny czas zachęca ludzkość i Kościół „do nowej wyobraźni, do porzucenia dawnych schematów, sposobów i struktur”. Pojawia się jednak pytanie, na ile takie spojrzenie na pandemię i czas po niej podzielają Kościoły lokalne, na przykład Kościół w Polsce.

Na rękę?

Na polskim gruncie epidemia uwypukliła obecne w Kościele już wcześniej zjawiska, ignorowane dotychczas lub mające charakter podskórny.

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się