fot. Unsplash/Aaron Burden

Poddani dzikości

Powtarza się wciąż, słyszę to od zamierzchłego dzieciństwa przeżytego na warszawskim Powiślu, od początku, na nowo, rzucony od niechcenia jak niewinna oczywistość, jak przysłowie ludowe lub ojczysta prawda, wtręt w rodzaju: „Gwałciciel… pójdzie do więzienia, już tam z nim zrobią, co trzeba”.

Za każdym razem, kiedy to słyszałem, dziwiłem się, że tak jest i nikt tego nie zmienia. Bo jakże to? Kogoś, kto został skazany, czeka jeszcze jedna kara, znacznie gorsza, i nic z tym nie robimy? Sam nic nie robiłem, żeby zerwać z tym myśleniem, poza tym zdumieniem. Niekiedy mówiłem, bywało, że uparcie, ale w odpowiedzi słyszałem zawsze: „Zostaw więzienną sprawiedliwość, wie, co robi”. I obiecywałem sobie, że nie rozumiejąc widocznie tej wiary w przestępczy wymiar sprawiedliwości, jeszcze ją przemyślę.

Zostało Ci jeszcze 83% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się