fot. Unsplash/Adam Borkowski

Ucieczka od chrześcijaństwa

Rok 2020 okazał się kolejnym przełomem, który zostanie zapisany w dziejach świata. Kończy się epoka stabilnego bezpieczeństwa towarzyszącego Zachodowi od 1989 roku. Jeszcze latem myśleliśmy, że to tylko kryzys medyczny i gospodarczy, który wcześniej czy później zostanie pokonany. Obecnie nie mamy wątpliwości, że pandemia stała się jednym z katalizatorów nowego ładu globalnego, zmieniając całe społeczeństwa. Prezydent elekt Joe Biden za swój główny cel przyjął wyzwania związane z COVID-19. Po drugiej wojnie światowej tylko upadek komunizmu był zwrotem tak radykalnie wpływającym na zmianę cywilizacyjną, w tym na polityczną. Stajemy zatem u progu nowych czasów, a epoka między 1989 a 2020 rokiem była jedynie preludium, swoistym „międzyczasem”. Kapuściński twierdził, że wiek XX rozpoczął się w 1914 roku, a skończył się wraz z upadkiem komunizmu, ale czy faktycznie w 1989 roku zaczął się kolejny wiek? Czy nie jest tak, że obecne globalne przewartościowania – zarówno w polityce, jak i wywołane pandemią – wprowadzają nas w nowy czas i są początkiem XXI wieku?

Nowa epoka, którą przypieczętował COVID-19, trwa od jakiegoś czasu, warto więc zwrócić uwagę na co najmniej trzy jej cechy.

Pierwsza to przejście z demokracji wolnego wyboru do demokracji idącej w kierunku różnych, na razie jeszcze miękkich, form liberalnego przymusu. Milton Friedman w książce Wolny wybór przyrównał wolnościowy świat do marketu, w którym z półek idei każdy może sobie wybrać te, które mu się podobają. Tak faktycznie wyglądał Zachód, o takim świecie marzyły narody za żelazną kurtyną. Ta forma liberalizmu uległa jednak erozji. Przymus w liberalnej demokracji, używając metafory Friedmana, polega na tym, że półki z towarem, który komuś nie odpowiada, zrzuca się, zostawiając tylko te z towarem uznanym przez siebie za dobry. Proces erozji naszego świata wolności tak zdiagnozował Antoni Libera: „Odwrócenie znaczenia pojęć, wszczynanie nieustannych seansów nienawiści w imię miłości i braterstwa, przyzwolenie na kłamstwo, insynuację i fałszywe świadectwo, niesamowity awans nieuctwa, pospolitości i chamstwa, wreszcie piramidalna hipokryzja”.

Druga cecha nowych czasów to przerost indywidualizmu, którego konsekwencją w życiu publicznym jest relatywizm i erozja trwałych fundamentów. Zamiast tego pojawia się zamaskowana pod hasłami wolności i praw człowieka wielowektorowość i ogólność aksjologiczna, z której każdy może wyczytać to, co chce, i

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się