Orientacje - film
fot. Archiwum redakcji

Odmawiamy obecności w naszym życiu ludziom dla nas ważnym, ponieważ się boimy, że nie damy sobie rady, gdy ich zabraknie. Odmawiamy przyjęcia miłości, ponieważ obawiamy się cierpienia, które może nam przynieść. W życiu i w sztuce nie kolekcjonujemy oryginałów, ponieważ się obawiamy, że ktoś nam je skradnie. Wolimy związki przelotne, miłostki, reprodukcje i banały. Zapadamy w hibernację. Jest bezpieczna, można się przyzwyczaić. Ale to tylko hibernacja. Bywa, że prawdziwe życie podglądamy jedynie w sali kinowej. Przykre… Pewnie są filmy, które mogły nas ominąć w 2023 roku. A szkoda by było. Dziesięć z nich przypominamy.

Piątka Wiesława Kota

Już jest po wszystkim, czyli Rimini

Film o tym, co po sezonie. W sensie dosłownym: po sezonie we włoskim kurorcie Rimini i po sezonie w karierze niemieckiej gwiazdy z obszaru Schlagermusik. Za kamerą Austriak Ulrich Seidl – pokażcie mi kogoś, kto wobec własnych rodaków jest równie zjadliwy, jak on. Tym razem wziął na widelec byłą gwiazdę, odpowiednik naszych discopolowców, która jako Ritchie Bravo (Michael Thomas) zarabia na życie, wykonując rzewne szlagiery we włoskim uzdrowisku. Ten blichtr i cekiny mają olśnić średnio zamożnych niemieckich emerytów. Ritchie nosi tlenione włosy, rozpiętą koszulę odsłaniającą tak zwaną klatę i błyszczący garniturek, który był przejawem szyku pół wieku temu. Przed koncertem krępuje mocnym gorsetem wydatne piwne brzuszysko. Oglądamy lenia i bawidamka, który obdarzy swymi wątpliwymi wdziękami jedną czy drugą wiekową wielbicielkę – za niewygórowaną opłatą. Gdy go mocniej przyciśnie, zastawi sztuczną koncertową biżuterię.

Maleńki promyk świta, kiedy w Rimini zjawia się Tessa, która twierdzi, że jest jego córką. Nie kontaktował się z nią od lat. Młoda kobieta żąda od niego tysięcy euro rekompensaty za to, że nie utrzymywał jej jako osoby niepełnoletniej. W tym momencie liczylibyśmy na jakiś impuls moralny. Ale nie! Zamiast tego Ritchie skamle, że to za dużo, że może na raty. Przebudzenia nie będzie. Będzie transakcja. Bo już dawno jest po sezonie. Właściwie jest już po wszystkim.

Stracone złudzenia, czyli Peter von Kant

Francuski, miłosny, z ukrytą parabolą. Uprzystępnienie szerszej publiczności surowego klasyka Gorzkie łzy Petry von Kant (1972) Rainera Wernera Fassbindera. Reżyser tego remake’u François Ozon (Basen, Frantz) stawia przed kamerą europejskiego reżysera (Denis Ménochet) z pękatym dossier i długą półką nagród. W ekskluzywnym apartamencie w Kolonii mistrz przyjmuje swoją niegdysiejszą aktorską muzę (Isabelle Adjani), która wraca po nieudanych próbach zaistnienia w Hollywood. A muza holuje ze sobą Amira, dwudziestokilkuletniego smagłego arabskiego chłopca, pamiątkę z niedawnych egzotycznych wakacji. I w jednej chwili dla reżysera zaczyna się liczyć tylko ów Amir i nikt poza nim. Cóż, bywają takie zaczadzenia. Amir w lot chwyta swą szansę – bez żalu rzuca dotychczasową dysponentkę i z ochotą klei się do filmowca. Ale także do jego pozycji, jego towarzystwa, jego willi i jego pieniędzy. Zblazowany przedstawiciel Zachodu powoli ustępuje we wszystkim zuchwałemu przybyszowi ze Wschodu. I zaczyna się handel wymienny – młodość i wigor za pieniądze i pozycję życiową. Tak Zachód wkupuje się w łaski Wschodu. Reżyser sądzi początkowo, że to on ma w ręku wszystkie atuty – poza wiekiem i urodą. I ta uroda go pokona. A że – poza wszystkim – to kabotyn, więc nawet jego końcowe łzy wyglądają bardziej na krople gliceryny niż na efekt szczerego żalu.

Ta nasza młodość…, czyli Chrzciny

Polska komedia historyczna ze stanem wojennym w tle. Rzecz ma się tak, że Marianna (Katarzyna Figura, ciągle interesująca, choć na inny sposób niż w początkach kariery) pozostaje katoliczką gorliwą, a z wiekiem coraz gorliwszą. Jednocześnie pozostaje nestorką rodu, który jest ze sobą skłócony gruntownie i od lat. A już zwłaszcza z wzajemnością nie znoszą się jej dzieci. Chrzciny najmłodszego wnuka mają być okazją, by rodzina wreszcie się zeszła i pojednała. Tyle że zostały przewidziane – oczywiście skutkiem fatalnego zbiegu okoliczności – na dzień, który generał Jaruzelski wybrał, by wprowadzić stan wojenny. I do pojednania może nie dojść. Dlatego zdesperowana kobieta robi wszystko, aby do uczestników chrzcin ta czarna wieść z 13 grudnia nie dotarła. Zaczyna się bardzo polska komedia namiętności i pomyłek. Ale to powierzchnia – spod spodu wychodzi nasze narodowe samopoczucie. Polacy najpierw uwielbiają być podzieleni, później uwielbiają się obrzucać błotem, a na koniec uwielbiają się jednać w myśl owego „Kochajmy się!” z Pana Tadeusza.

Ostatecznie taka była nasza młodość. Innej już nie będzie, innej nie będzie…

Czeski (?) film, czyli Właściciele

Film czeski, z lekka komediowy, nieco pouczający, rodem z teatru telewizji. Rozgrywa się w pudełku salk

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2023, nr 12, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Obraz kontrolny
Wiesław Kot

urodzony 2 stycznia 1959 r. w Jarosławiu – krytyk filmowy, publicysta, wykładowca akademicki, profesor Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Wiesław Kot jest autorem 30 książek z zakresu literaturo- i filmozn...

Obraz kontrolny
Magdalena Wojtaś

absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze