Tarcza dużego mechanicznego zegara
fot. Alexey Savchenko / Unsplash

Jeśli dni i miesiące nie mają smaków i kolorów, to ludzie zostają uwięzieni w linearnym czasie; dzień mija za dniem, niczym się od siebie nie różniąc. To jest oczywiście dla psychiki każdego z nas i dla całej kultury ogromnie niszczące.

Rozmawiają historyk Zbigniew Czerwiński i Włodzimierz Bogaczyk

Grudzień kojarzy nam się najpierw z Adwentem, potem z Bożym Narodzeniem, a pod koniec miesiąca wielu z nas siada do nowego kalendarza, próbując zaplanować kolejny rok. Czy pan, jako autor napisanych przed laty Poskramiaczy czasu, książki o kalendarzach, też tak właśnie robi?

Tak, systematycznie od ponad czterdziestu lat. Z przerwą na stan wojenny i lata następujące po nim, bo w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku swój nieduży kalendarzyk, a zwłaszcza jego część adresową, podarłem na małe kawałeczki i spuściłem w toalecie Collegium Novum UAM w Poznaniu, gdzie strajkowałem wraz z innymi działaczami Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Ale od kiedy PRL się skończył i nie musiałem już obawiać się Służby Bezpieczeństwa, to kalendarz towarzyszy mi codziennie.

Lubię ten czas pierwszych wpisów w nowym kalendarzu. I związane z nim poczucie nadziei, że w tym roku to już na pewno nie zmarnuję ani chwili.

Może to dziwnie zabrzmi, ale mi korzystanie z kalendarza bardziej niż z nadzieją kojarzy się z pokorą.

Z pokorą? Hm… dziwne.

To, że możemy tak dokładnie obliczać czas i planować przyszłość, wydaje nam się w XXI wieku oczywiste. Nie pamiętamy, że korzystamy z kalendarza ustanowionego bullą papieża Grzegorza XIII w 1582 roku. Nie znano wtedy zegarów atomowych, mechaniczne chronometry często były niezbyt dokładne, a pomimo to papieskiej komisji udało się ustalić, że rok zwrotnikowy ma długość 365 dni 5 godzin 49 minut i 12 sekund. Rok według współczesnych pomiarów jest średnio o 26 sekund krótszy.

Jak tu nie myśleć z pokorą o geniuszu tych ludzi? Obserwując ruch Słońca i innych ciał niebieskich, stworzyli najdoskonalsze w historii ludzkości narzędzie do obliczania kolejnych lat, jakim jest kalendarz gregoriański, który będzie potrzebował korekty za mniej więcej trzy tysiąclecia.

To znaczy, że za każdym razem, kiedy spoglądam do kalendarza czy na zegarek, korzystam z dorobku kilku tysięcy lat naszej ludzkiej historii?

To znacznie więcej niż kilka tysięcy. Pierwszy znany nam odpowiednik kalendarza datowany jest mniej więcej na trzydzieści dwa tysiące lat przed Chrystusem. Oczywiście wyglądem nie przypominał tych współczesnych – to wyżłobiona kość zwierzęca z dwudziestoma ośmioma nacięciami, dzięki której nasi praprzodkowie w Abri Blanchard we Francji mogli obliczać, kiedy będzie nów, a kiedy pełnia. Księżyc to ciało niebieskie, które stosunkowo łatwo obserwować, dlatego początkowo wiele kalendarzy to były kalendarze lunarne.

Rachuba czasu jest najprawdopodobniej starsza niż myślistwo. Już wspólnoty zbieracze musiały wiedzieć, czy zima się kończy i w związku z tym można ruszyć na północ, czy lepiej poczekać, bo będzie jeszcze zimno, a może nawet trzeba się cofnąć jeszcze trochę na południe. Dziś też lubimy planować, choć panujemy nad przyrodą w sposób niewyobrażalny

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2023, nr 12, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Kiedy wyleje Nil
Zbigniew Czerwiński

urodzony w 1961 roku – historyk, opozycjonista w czasach PRL, przedsiębiorca. Mąż, ojciec, dziadek, który zrozumiał, że czas to dobro niesłychanie cenne i należy je szanować i wykorzystywać....

Kiedy wyleje Nil
Włodzimierz Bogaczyk

urodzony w 1966 r. – z wykształcenia historyk, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu, przez 28 lat dziennikarz, redaktor naczelny i wydawca poznańskiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Mąż Martyny. Ojciec I...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze