Na odwrocie twojego krzyża wisi Jezus
fot. photo / UNSPLASH.COM

Na odwrocie twojego krzyża wisi Jezus

, 0 recenzji

Nasz kłopot polega na tym, że my nie traktujemy odpowiedzi, które daje nam wiara, na poważnie, bo wiarę urzeczawiamy, czyli robimy z niej zbiór pojęć. A pojęcia nikogo nie przeprowadzą przez cierpienie.

Katarzyna Kolska: Nowela, którą przed chwilą zobaczyliśmy, zaczyna się od słów: „Żył w ziemi Us człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła”. A gdyby Hiob nie był człowiekiem sprawiedliwym, prawym, bogobojnym i unikającym zła, to inaczej patrzylibyśmy na jego cierpienie?

abp Grzegorz Ryś: Pewnie nie. Cierpienie zawsze jest pytaniem. Ludzie od wieków się zastanawiają, dlaczego powodzi się niegodziwym, a cierpią niewinni i święci. Jestem głęboko przekonany, że w Księdze Hioba najważniejsze jest jednak pytanie o to, czy na świecie jest choć jeden człowiek, który czci Boga za darmo. Nie dlatego, że coś dostaje, tylko czy potrafi kochać Boga bezinteresownie. Pytanie jest ogólnoludzkie, ponieważ Hiob nie jest człowiekiem z narodu wybranego. Nikt do końca nie wie, gdzie była ziemia Us. Hiob jest poganinem, a mimo to jest bardzo blisko Boga, w przeciwieństwie do jego wierzących przyjaciół, którzy Boga nie rozumieją.

Skoro cierpi człowiek, który był sprawiedliwy i bogobojny, to – w domyśle – cierpienie jest rodzajem kary zesłanej przez Boga.

Tak myślą przyjaciele Hioba: Musisz być wielkim grzesznikiem, skoro cierpisz. A Hiob, choć nie zna objawienia, rozumie, że bzdurą byłoby uważać Boga za kogoś, kto zsyła nam cierpienie za cierpieniem, karząc nas w ten sposób za popełnione przez nas grzechy. Księga Hioba jest zaprzeczeniem takiego myślenia. Spaliła się góralowi stodoła, no to pytanie jest: Dlaczego? No bo tydzień temu w niedzielę kosił siano, a potem jeszcze w następną niedzielę przewracał je na polu, no to jak już zwiózł, to mu się musiała stodoła sfajczyć. To jest jasne.

Sami niejednokrotnie tak mówimy: Za jakie grzechy mnie to spotkało? Co więcej, mówimy o Bogu, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

To jest schemat bardzo naturalnej, prostej religijności: Daję, żebyś dał. I ona siedzi gdzieś w każdym z nas. W genialnej książce Arona Guriewicza o religijności ludowej w średniowieczu jest opisana taka historia: W pewnej parafii przez wiele tygodni była straszna susza, więc ludzie modlili się o deszcz. Oczywiście modlili się za przyczyną św. Antoniego, bo we Włoszech przez długi czas był tylko jeden święty. Dopiero potem zdeklasował go ojciec Pio.

Modlili się, ale deszczu nie było, nie było, nie było, w końcu się wkurzyli i piękną figurę św. Antoniego, która stała w kościele, wyciągnęli – jak to się mówi w centralnej Polsce – na dwór, a tam, skąd ja pochodzę – na pole. – Niech s

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się