To, co na dole, da się przeżyć
fot. christian fregnan yFwchdN / UNSPLASH.COM

To, co na dole, da się przeżyć

Motywuje mnie myśl, że ktoś czeka na moją pomoc. Kolega górnik, taki jak ja. W czasie akcji myślę tylko o nim.

Piotr Świątkowski: Kiedy ostatni raz zadzwonił buczek?

Adam Żur: 20 grudnia 2018 roku o godzinie dwudziestej trzeciej. Jechaliśmy do Czech. Wypadek w kopalni wydarzył się przed osiemnastą. Wezwano nas, bo ucierpieli Polacy. Jechały dwa zastępy, kierownik i mechanik. Wieźliśmy głównie sprzęt medyczny, nosze i sprzęt do pomiaru metanu.

Co się myśli w czasie wyjazdu?

Myśl jest jedna: Ucierpieli ludzie, tacy sami jak my. Chociaż jadąc do wypadku w Karwinie, wiedzieliśmy od kolegów z Czech, że nie jedziemy po żywych. Zginęło trzynastu górników, jedenastu Polaków i dwóch Czechów.

Pan jest od wody?

W Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego utrzymywane są pogotowia specjalistyczne. Jest ich sześć. Jednym z nich jest pogotowie wodne, które usuwa skutki zalania wyrobisk. Nasza największa pompa waży tonę i ma wydajność milion litrów na godzinę. Specjalistyczne pompy zasilane są prądem elektrycznym oraz sprężonym powietrzem.

Jak wypompować wodę z chodników, które są dwa kilometry pod ziemią?

Podłączamy się do istniejącej instalacji odwadniania. Następnie woda pompowana jest do pomp głównego odwadniania. W maju zeszłego roku w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju po tąpnięciu część wyrobiska została odcięta przez wodę. Żeby odwodnić chodnik, wykorzystano specjalistyczne pompy. Wypompowaliśmy wodę z podziemnego zalewiska, które przez kilka dni uniemożliwiało dotarcie do zaginionych.

Szliście dziesięć dni.

Każdego dnia podczas akcji pokonywaliśmy kolejne trudności. Aż w końcu dotarliśmy do poszkodowanych. Niestety, nie żyli.

Widział ich pan?

Widziałem. Nie myślę o tym. Co się zobaczy, to się zobaczy, i tego nikt ani nic nie zmieni. To już jest historia. Są kolejne zadania, kolejne wyjazdy. Ani mi się to nie śni po nocach, ani mnie to nie prześladuje. Mamy świetne panie psycholog, które z nami rozmawiają. Nie jadą z nami autobusem, ale przyjeżdżają do kopalni, w której doszło do tragedii. Pomagają nie tylko nam, ale i rodzinom uwięzionych górników. Pilnują, żeby nikt nie został w takiej chwili sam. Po zakończeniu akcji spotykamy się wszyscy, rozmawiamy. My naprawdę się przyjaźnimy, trzymamy się razem. W takiej grupie łatwiej znieść tragedię.

Jak w filmie wojennym Kompania braci?

Coś takiego jest u nas. Tu nikt nie pracuje za karę. Wszyscy tego chcemy. Dla w

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się