Interpretacyjny klucz

Niechaj Boża łaska przeniknie na nowo nasze życie.

Urok, ale i niebezpieczeństwo metafor polega na tym, że tylko częściowo dają się sprowadzić do języka dosłownego. Czasem szukanie wyczerpującej interpretacji metafory przez jej redukcję do znaczeń dosłownych nic nie tłumaczy, tylko ją uśmierca.

Mogą być metafory trafne i nietrafne, piękne i brzydkie, fortunne i niefortunne, inspirujące i wyświechtane. Język religijny, a więc i język kazań, bez metafory istnieć nie może. Ale używane w nich metafory muszą być i trafne, i piękne, inaczej szybko staną się częścią dziwacznej nowomowy. Zobaczmy zatem, w którą z tych kategorii wpisuje się wezwanie: „Niechaj Boża łaska przeniknie na nowo nasze życie”.

„Przenikać” to znaczy być obecnym w czymś w sposób wewnętrzny, intymny, znaczy zrosnąć się z czymś organicznie. Mówi się czasem, że coś „przeniknęło człowieka na wskroś”. Te skojarzenia są bardzo „twarde”, ale są jeszcze inne, które mają w sobie więcej jasności i delikatności. Ojciec Piotr Napiwodzki słusznie przywołuje przykład witraża i przenikającego go światła, choć nie wiem, dlaczego odnosi się do niego z dystansem. Owszem, przykład jest bardzo ograny, ale nie jest bezsensowny. „Przenikać” to rozświetlać od środka, w taki sposób, że to, co przenikane, nie zostaje zniszczone, ale wydobyte w nowy sposób i przemienione. Jeżeli teraz pomyślimy, że tym, co nas przenika, jest Boża łaska, otrzymujemy dwie cenne intuicje. Po pierwsze, łaska jest w nas w sposób najgłębszy jako coś „z zewnątrz”, od Boga, a równocześnie jako coś intymnie w nas obecnego. Po drugie, łaska oddziałuje na nas w taki sposób, że wzmacnia to, co dobre, i wydobywa to, co autentycznie Boże. Wydaje mi się, że nie ma więc nic zdrożnego w opisie działania łaski jako przenikania, co więcej, można powiedzieć, że ta metafora jest wyjątkowo trafna.

Kiedy prosimy o to, by łaska przeniknęła nasze życie, to prosimy o to, by było w nas jak najmniej takich sfer, do których łaska nie ma dostępu. Jeśli tylko postępujemy na drodze wiary, to z dnia na dzień będzie dla nas coraz bardziej uderzające, jak wiele takich „nietkniętych przez łaskę” sfer w nas jest.

A „na nowo”? Ojciec Napiwodzki pisze: „Możemy sobie serdecznie życzyć, aby Boża łaska przeniknęła na nowo nasze życie, ale co to znaczy? To znaczy, że do tej pory przenikała źle?”. Nie chodzi o to, czy przenikała dobrze, czy źle. To zupełnie inna sprawa. Idzie o to, by w ogóle przenikała. W tym miejscu trzeba się odwołać do własnego doświadczenia wiary. Odnoszę wrażenie, że ludzie, którzy starają się żyć po chrześcijańsku, uzyskują w pewnym momencie bolesną wiedzę o tym, że łaskę można utracić i że w jakiś tajemniczy sposób można doświadczyć, iż łaska nie przenika już życia. Dla każdego, kto choć raz doznał takiej utraty, słowa „na nowo” nie mają tajemniczego znaczenia, ale bardzo konkretne i namacalne.

Gwoli sprawiedliwości – autor nie zżyma się na samą metaforę, ale na to, że kaznodzieje nie dają do niej interpretacyjnego klucza. To prawda. Ale zdanie to jest na tyle ogólne, że w zasadzie komentarzem do niego powinna być cała doktryna Kościoła. I trzeba przyznać, że na tym polega słabość tego wezwania. Bo choć nie jest bezsensowne i zawiera w sobie wiele ważnych i dobrze ujętych treści, to jednak jest zbyt ogólne i posługuje się takimi wieloznacznymi słowami jak „łaska” i „życie”. Komuś choć trochę wytrenowanemu w rozumieniu języka teologicznego rozszyfrowanie tego wezwania nie powinno sprawiać kłopotu, gorzej z tymi, którzy takiego treningu nie przeszli. A takich przecież jest (na szczęście?) w Kościele przytłaczająca większość.

Interpretacyjny klucz
Mateusz Przanowski OP

urodzony w 1974 r. – dominikanin, doktor teologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Domi...