Nie ma ucieczki od religii

Nie ma ucieczki od religii

Najnowsza powieść Jerzego Sosnowskiego należy do gatunku tych, które choć niezbyt rewolucyjne w planie artystycznym (Instalacja Idziego jest od tej strony zaledwie poprawna), są znaczące ze względu na warstwę dyskursywną. Ta zaś jest w nowej prozie autora Wielościanu niezwykle interesująca. Nie dlatego, że Sosnowski najważniejszym rejestrem swojej książki uczynił kwestie światopoglądu katolickiego, ale dlatego, że bodaj jako pierwszy spojrzał na sprawę w sposób bardziej złożony. Dotychczas zazwyczaj było tak, że pisarze niezbyt często odnosili się do tych kwestii (co w naszym arcykatolickim kraju jest dość zaskakujące), a jeśli to robili, to otrzymywaliśmy albo schematyczne teksty publicystyczne (Ojciec odchodzi Piotra Czerskiego, Raz. Dwa. Trzy Huberta Klimki-Dobrzanieckiego), albo narracje wręcz tendencyjne (Katoniela Ewy Madeyskiej). Proza ta koncentrowała się zwykle na uproszczonej krytyce instytucjonalnego wymiaru katolicyzmu, wskazywaniu na swego rodzaju bałwochwalczy rytualizm i hipokryzję jego wyznawców oraz pokazywaniu katolicyzmu jako systemu opresywnego, tłamszącego nie tylko wszelkie przejawy indywidualizmu, ale też najmniejsze próby podejmowania krytycznej refleksji nad wiarą. Dużo w tym pewnie prawdy, jednak diagnozy tak formułowane raziły swoją jednostronnością oraz awersją do myślenia nieco bardziej subtelnego, które mogłoby zaowocować przemyśleniami wykraczającymi horyzontem poznawczym poza ramy publicystyki.

2.
Jerzemu Sosnowskiemu udało się uniknąć owego męczącego schematyzmu – bohaterowie jego prozy są nosicielami różnych ideologii: od katolickiego fundamentalizmu po zwalczające go ruchy feministyczne. Pomiędzy tymi ekstremami znajdziemy zaś całą gamę pośrednich postaw oraz wycieniowanych sposobów rozumienia wiary i religii. Pisarz nie powiela więc obwiązujących stereotypów, nie podżyrowuje swoją prozą odwiecznych podziałów na „wierzących” i „ateistów”, „katolików otwartych” i „moherowy ciemnogród”, „intelektualną lewicę” i „zacofaną prawicę”. Tego typu dychotomiczne segregacje go nie interesują. O ile do niedawna świat przedstawiany w podobnych powieściach zaludniany był niemal wyłącznie przez heteroseksualnych mężczyzn, o tyle w powieści Sosnowskiego jest miejsce i dla wyzwolonych lesbijek, i dla mocno wątpiącego kapłana, i dla nieagresywnej obojętności wobec Kościoła. Najważniejsze jednak jest to, że autor, wpisując się w trwającą wokół dyskusję na temat stopnia sekularyzacji współczesnego świata, stawia tezę dość radykalną: religia jest niezbywalnym atrybutem ludzkiej egzystencji i nie ma możliwości, by się od niej oderw

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się