Poszukiwanie „wartości dodanej”

Poszukiwanie „wartości dodanej”

Benedykt XVI jest przekonany, że teologia nie jest akademicką „sztuką dla sztuki”, lecz czymś dla Kościoła nieodzownym. W jego nauczaniu widać obawę o dzisiejsze znaczenie teologii dla szeregowych chrześcijan.

W encyklice Spe salvi Benedykt XVI, komentując jeden z tekstów św. Maksyma Wyznawcy, powiada, że „miłość Boga objawia się w odpowiedzialności za drugiego” (Spe salvi, 28). I na dowód tego twierdzenia przytacza przykład życia swego ulubionego mistrza chrześcijańskiej teologii św. Augustyna:

Po nawróceniu na wiarę chrześcijańską Augustyn i jego przyjaciele o podobnych ideach pragnęli wieść życie oddane całkowicie słowu Bożemu i rzeczom wiecznym. Chciał realizować, zgodnie z chrześcijańskimi wartościami, ideał życia kontemplacyjnego zawarty w wielkiej filozofii greckiej, wybierając w ten sposób „najlepszą cząstkę” (por. Łk 10,42). Ale wszystko potoczyło się inaczej. Gdy Augustyn uczestniczył w niedzielnej Mszy św. w portowym mieście Hipponie, został wywołany z tłumu przez biskupa i zmuszony do przyjęcia święceń kapłańskich i posługi w tym mieście.
(Spe salvi 28)

Wydarzenie to odmieniło całkowicie los tego, którego Kościół miał przez wieki nazywać „Doktorem Łaski”. Odkąd, pomimo swej woli, Augustyn został duszpasterzem, zdał sobie sprawę, że, jak powiadał w jednej ze swych homilii (cytowanej przez Benedykta XVI w Spe salvi), jego chrześcijańska codzienność powinna polegać na tym, by „upominać niezdyscyplinowanych, pocieszać małodusznych, podtrzymywać słabych, zbijać argumenty przeciwników, strzec się złośliwych, nauczać nieumiejętnych, zachęcać leniwych, mitygować kłótliwych, powstrzymywać ambitnych, podnosić na duchu zniechęconych, godzić walczących, pomagać potrzebującym, uwalniać uciśnionych, okazywać uznanie dobrym, tolerować złych i [niestety!] kochać wszystkich”1. Powstaje nieodparte wrażenie, że tak właśnie Benedykt XVI pragnie widzieć swoją papieską codzienność.

Od pięciu lat nie jest już bowiem tylko profesorem teologii dogmatycznej czy szefem watykańskiej kongregacji broniącym czystości i nienaruszalności teologicznego depozytu Kościoła. Wie, że powinien w swoim nauczaniu przyjmować – z pewnością bardziej niż dawniej – duszpasterską perspektywę. Nie znaczy to jednak, że papież zaprzestał w ogóle pisania teologicznych tekstów. W tym, co napisał podczas swojego pontyfikatu, widać wyraźnie jego obawę o dzisiejsze znaczenie teologii dla szeregowych chrześcijan. Benedykt XVI jest przekonany, że teologia nie może się prawidłowo rozwijać bez integralnego związku z życiem całego Kościoła. Nie jest bowiem akademicką „sztuką dla sztuki”, lecz czymś dla Kościoła nieodzownym. Sami teologowie bardzo często o tym zapominają. Ich wyobcowanie z Kościoła i świata niesie jednak z sobą wiele poważnych niebezpieczeństw – nie tylko dla samej teologii, ale i dla wierzących chrześcijan. Niebezpieczeństwa te Benedykt XVI stara się wskazywać – wprost i nie wprost – w swoich (nie tak znów licznych) pismach oraz publicznych wystąpieniach. Próbuje im też zaradzić, proponując własną teologiczną wizję, choćby podczas audiencji generalnych (jego środowe katechezy to naprawdę świetna szkoła teologicznego myślenia). Być może na taką okazję otwartego mówienia do wielkiej lic

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się