Szczęście głuchoniemego

Szczęście głuchoniemego

Otwórzmy nasze serca na mądrość Jezusa.

Kiedy dociera do mnie płynące z ust kaznodziei wezwanie – „Otwórzmy się na …!” – mam z nim osobisty kłopot. Bierze się on stąd, że po wielokroć nadużywano w mojej obecności lub wobec mojej osoby tej właśnie zachęty. Najpierw, gdy ją słyszałem, nic z niej nie rozumiałem, gdyż posługujący się nią nie tłumaczyli, do czego właściwie mnie namawiają. Dodatkowo jeszcze poza dyskomfortem niewiedzy przyklejało się do mnie wówczas niejasne poczucie, że oto omija mnie udział w czymś ważnym, w czym powinienem uczestniczyć. Kiedy jednak samodzielnie dopracowałem się zrozumienia owego „otwarcia się”, zaczęło mnie nieznośnie drażnić nagminne pustosłowie nim szafujących. Odkryłem bowiem, że najczęściej odwołują się do niego ci kaznodzieje, którzy mądrość mają za ignorancję pełną pobożnych wzruszeń, dlatego stronią od zrozumiałego wyjaśniania czegokolwiek. Jaki trop doprowadził mnie do takiego przekonania?

Już niezbyt wnikliwa lektura Biblii umożliwia spostrzeżenie obecnego w niej wątku dotyczącego stępiałych uszu, zamkniętych oczu i nierozumiejącego serca Izraelitów. Równolegle czytamy na kartach Pisma Świętego o zarzutach, jakie Bóg stawia wybranemu przez siebie ludowi i jakie Jezus stawiał współczesnym sobie rodakom. W obu przypadkach chodzi o brak posłuchu wobec Boga, czyli postawę zamknięcia zewnętrznych i wewnętrznych zmysłów poznania, którymi dysponuje człowiek, tak aby nie weszły do ludzkiej świadomości treści pouczenia głoszonego przez Mądrość Przedwieczną. Zawsze przecież zamykamy, aby nie wpuścić. Stąd nie powinno dziwić, że bardzo często, gdy Pan Jezus głosił Ewangelię, posługiwał się wezwaniem – „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. A wzmacniają to zawołanie słowa – „Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą”. Zatem otworzyć serce na Jezusową mądrość oznacza nic innego, jak czerpać radość z możliwości słuchania Jego pouczeń oraz widzenia Jego uczynków po to, aby inspirować nimi własne życie. Tego właśnie doświadczył głuchoniemy, do którego Chrystus powiedział – „Effatha, to znaczy: Otwórz się!”. Mądrość Jezusa to piękno słów, które wypowiada, i dobro dokonywanych przez Niego czynów. Oto siła, jaką Bóg pociąga ku sobie. Oto miłość najwyższej próby – „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”. Żeby u nas przebywał, musimy Go wpuścić, aby Go wpuścić – musimy Mu otworzyć.

Być może komuś wyda się powyższe tłumaczenie banalnie proste i dlatego nieprawdziwe, bo przecież „otworzyć się” musi znaczyć coś więcej, skoro kaznodzieje głosem namaszczonym pobożną i tajemniczą tonacją tak często do tego wzywają. Przestrzegam jednak przed doszukiwaniem się tu nadzwyczajnych uniesień polegających na nawiedzeniu i owładnięciu przez tajemne moce. Mądrość osiąga się jako nagrodę za wytrwałe, pokorne i rozumne jej poszukiwanie. Przychodzi zaspokoić pragnienie tych, którzy jej łakną całym sercem. Wezwanie: „Otwórzmy nasze serca na mądrość Jezusa!” – stosowane jako socjotechnika kaznodziejska stanowi dokładne przeciwieństwo mądrości.

Szczęście głuchoniemego
Paweł Gużyński OP

urodzony 21 czerwca 1968 r. – dominikanin, rekolekcjonista, od lutego 2020 r. Magister Studentów i Mistrz Nowicjatu niderlandzkich kleryków-dominikanów. Pochodzi z Torunia. Z wykształcenia technik budowy dróg i mostów. W m...