Tlen globalnej wioski

Tlen globalnej wioski

To nieprawda, że próbowano chrześcijaństwa i nie zdało egzaminu. Prawda jest taka, że jak dotychczas jeszcze go prawie nigdy nie wypróbowano.

Gilbert Chesterton

Żyjemy w świecie, który radykalnie się skurczył (odległości przestały mieć znaczenie) i radykalnie przyśpieszył (czas przestał mieć znaczenie). Technika i rynek sprawiły, że zniwelowany został dystans i odległość między ludźmi, ale w żadnym wypadku nie staliśmy się sobie bliżsi, choć – jak nigdy przedtem czujemy, że jako ludzie – płyniemy w tej samej łodzi. Łączą nas transakcje, nie relacje. Żyjemy więc „obok siebie”, ale nie żyjemy „ze sobą”. Jeden nie chce nosić ciężarów drugiego. Solidarność jest towarem deficytowym. Czyż właśnie ten bijący po oczach jej brak nie jest swoistym leitmotivem nauczania społecznego Benedykta XVI?

Trzy fundamenty

Ten gorzki obraz świata społecznego początku XXI wieku, dający się wyczytać z papieskich tekstów, mimo spektakularnych odkryć medycyny, techniki czy głośnych akcji charytatywnych – ma swoje źródło w rozejściu się dróg prawdy i miłości. W perspektywie Benedykta XVI pierwszą zasadą w optyce postrzegania świata, również tego pozakościelnego, są bowiem miłość (caritas) i prawda (veritas). Miłość nie tylko rozumiana w sensie teologicznym, jako jedna z trzech cnót podstawowych (oprócz wiary i nadziei), ale także jako zasada organizująca życie społeczne. „Miłość jest królewską drogą nauki społecznej Kościoła” – stwierdza papież.

Drugim filarem jest prawda. Rzecz jasna, nie idzie o prawdę zgodności rzeczy z myślą, ale o prawdę rozumianą jako zgodność wiary z czynem. Co to znaczy? Ano to, że – jak stwierdza św. Jakub – „wiara bez uczynków jest martwa”. Pisze papież: „Bez prawdy miłość kończy się na sentymentalizmie. Miłość staje się pustą skorupą, którą można dowolnie wypełnić. W kulturze bez prawdy istnieje ryzyko wypaczenia miłości”. Motto tej społecznej ewangelii Benedykta mogłoby zatem brzmieć tak: „miłość bez prawdy jest ślepa, ale prawda bez miłości pusta”.

Miłość i prawda to, oczywiście, teologiczne fundamenty, na których opiera się społeczne nauczanie papieża. Trzeba jednak zobaczyć, jak ono się przejawia w realiach życia społecznego, jak koresponduje z naszym codziennym zmaganiem się z trudnościami. Czy za tymi starymi kategoriami chrześcijańskimi idzie także intrygująca diagnoza naszej „płynnej ponowoczesności”, jakby powiedział Zygmunt Bauman, i naszego zatomizowanego społeczeństwa, które celuje w „zimnych relacjach”, czyli takich, gdzie między ludźmi nie ma miejsca na zobowiązania, gdyż każdy przejaw odpowiedzialności za drugiego traktowany jest jako przywiązywanie sobie kamienia do szyi? Czy też społeczne nauczanie Benedykta ociera się o znane przecież dobrze w Kościele moralizatorstwo, które u słuchaczy – znanych ze swego realizmu, by nie powiedzieć cynizmu – wywołuje co najwyżej uśmiech poirytowania?

Pośród wielu tekstów, które Benedykt poświęcił dotychczas rozjaśnianiu dróg społecznej ewangelii Jezusa, trzy – w moim przekonaniu – wydają się kluczowe. Są już symbolami tego pontyfikatu. Po pierwsze, jest to druga część encykliki Deus caritas est (2005) – i wątki dotyczące relacji między miłością i sprawiedliwością. Drugim elementem tej społecznej układanki jest encyklika Caritas et veritate (2009). Los tak sprawił, że papież musiał zmierzyć się w niej ze światowym kryzysem ekonomicznym i gospodarczym, który wybuchł po upadku amerykańskiego banku

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się