fot. Sebastien / Unsplash

Tak będzie wyglądał Kościół za pięćdziesiąt czy za sto lat, na pewno w Europie, a być może na całym świecie. Księża będą mieli świeckie zawody, księdzowaniem będą się zajmowali po godzinach, choć kapłaństwo będzie ich życiową pasją i misją.

Rozmawiają Tomasz Maćkowiak i Włodzimierz Bogaczyk.

Napisałeś książkę o ważnej postaci czechosłowackiego podziemnego Kościoła Ludmile Javorovej. Zaskakujący tytuł: Byłam katolickim księdzem.

Nie jestem prawnikiem, dlatego w mojej książce nie rozstrzygam tego, czy jej święcenia były ważne, czy nie. Przypuszczam, że specjalista od prawa kanonicznego miałby na ten temat wiele do powiedzenia i pewnie uznałby, że nie były ważne. Oczywiście, można się z tym zgodzić i stwierdzić, że święcenia udzielone kobiecie to jakieś dziwactwo – przez kilkadziesiąt lat tak właśnie podchodził do tego Kościół. Nie ukrywam, że ja sam, znając sprawę tylko z pogłosek i półsłówek, miałem podobne podejście.

Ale można też spróbować zrozumieć, jakie były motywacje ludzi, którzy ją wyświęcili. Zastanowić się nad tym, w jakich warunkach żyli, co czytali, jak byli ukształtowani religijnie i intelektualnie, jakie przeżycia, przemyślenia wiodły ich do takich decyzji. I właśnie dlatego napisałem tę książkę.

Tytuł może wprowadzać w błąd. Oczywiście pojawia się tam historia Ludmily Javorovej. Ale przede wszystkim jest to opowieść o czeskim Kościele, nie tylko tym podziemnym, pokazanym na tle całej historii Czech.

Zrobiłem to z pełną świadomością. Bo historii Ludmily Javorovej i ludzi, którzy jej towarzyszyli, nie sposób zrozumieć bez historii Czech – duchowej, ideowej, ale też społecznej i politycznej. Dlatego tak często odwołuję się do przeszłości, bliższej i dalszej. Czesi uchodzą w Polsce za naród ateistów i piwoszy, a to jest kompletne nieporozumienie. W mojej ocenie jest to kultura bardzo poważna, dramatycznie rozdarta, a głębokie pęknięcie czeskiej duszy to pęknięcie duchowe i religijne. Jest to książka o czeskim katolicyzmie, ale też o uwikłaniu kultury czeskiej w chrześcijaństwo pęknięte, bo piszę też trochę o husytyzmie.

Skąd w komunistycznych Czechach wziął się podziemny Kościół katolicki?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy pamiętać, że za czasów komunizmu Kościół w Czechach był chyba najbardziej prześladowany spośród wszystkich Kościołów bloku wschodniego; można to porównać jedynie z prześladowaniami, jakich doświadczał Kościół w Związku Sowieckim. Nie porywałem się na wnikliwe analizy historyczne, dlatego dla ilustracji opisałem historię proboszcza Josefa Toufara, zamordowanego, a właściwie zatłuczonego przez stalinowskich oprawców w więzieniu nogą od taboretu. To tylko przykład, bo podobnych ofiar było znacznie więcej, a ostatnie morderstwa miały miejsce jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Były też masowe aresztowania, internowania, zsyłanie do obozów koncentracyjnych i więzień. Była również codzienna, biurokratyczna presja, która zmiażdżyła cały czeski Kościół, uzależniła go od aparatu przemocy i w dramatyczny sposób ograniczyła jego działalność. Ostatni uczciwy spis powszechny z lat czterdziestych przed komunistycznym zamachem stanu odnotował, że w kraju żyje ponad siedemdziesiąt procent katolików. Dziś do katolicyzmu przyznaje się około dziesięciu procent społeczeństwa. Jest ścisły związek przyczynowy między tymi faktami.

Rozbicie Kościoła przyszło komunistom o tyle łatwo, że czeski komunizm w jakimś sensie był kontynuacją, a w pewnej mierze wynaturzeniem klasycznego czeskiego nacjonalizmu z XIX wieku. Katolicyzm utożsamiono z Niemcami, więc powojenne prześladowania były przedstawiane jako kolejny rozdział zwycięstwa nad odwiecznymi wrogami narodu – Niemcami i katolicyzmem. Z tego powodu komuniści mogli sobie pozwolić na brutalność, o jakiej w Polsce nie było mowy.

Właśnie stąd wziął się Kościół podziemny. Kiedy komuniści zaczynali przejmować władzę, ludzie kierujący Kościołem zdali sob

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Zwariować dla Chrystusa
Tomasz Maćkowiak

urodzony w 1967 r. – nauczyciel, tłumacz, dziennikarz specjalizujący się w zagadnieniach związanych z Czechami i Słowacją. Jego książka Byłam katolickim księdzem. Historia Ludmily Javorovej, kobiety wyświęconej w Czechach...

Zwariować dla Chrystusa
Włodzimierz Bogaczyk

urodzony w 1966 r. – z wykształcenia historyk, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu, przez 28 lat dziennikarz, redaktor naczelny i wydawca poznańskiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Mąż Martyny. Ojciec I...