fot. Amirhossein Kianbakht / Unsplash

Zbyt często mówimy raczej to, co powinniśmy powiedzieć, niż to, co autentycznie czujemy, myślimy, czego doświadczamy. Lęk przed błędem, potępieniem, odejściem czy wreszcie osądem jest tak silny, że w wewnątrzkościelnej debacie brakuje szczerości i otwartości.

Jedyną przestrzenią, w której możemy funkcjonować, jest teraźniejszość. Rekonstruowanie przeszłości, rozmaite formy powrotu do tego, co było, przeróżne próby restauracji czy odrodzeń patrystycznych, scholastycznych, a nawet apostolskich są raczej przejawem doraźnych fascynacji, dzisiejszych potrzeb i pragnień, niż realnym powracaniem do przeszłości. Ona, mimo rozwijających się metod poznawczych i pogłębiającego się bagażu historiografii, jest jako rzeczywistość przed nami zamknięta. Możemy, co oczywiste, spoglądać na nią jako na nauczycielkę życia, nie powinniśmy o niej zapominać ani pomijać jej istotnych treści (pamięć buduje bowiem wspólnotę Kościoła), ale wiara w to, że możemy po prostu przenieść to, co było kiedyś, w teraźniejszość i żyć tym w odmiennym kulturowo świecie, jest głęboką naiwnością, niezrozumieniem struktury czasu i zmiany rzeczywistości społecznej. Katolik, niezależnie od tego, jak bardzo byłby tradycyjny, przekonany o własnym zakorzenieniu w przeszłości (nawet tej najpiękniejszej), jest i pozostanie człowiekiem współczesnym, dzieckiem postnowoczesności, bardziej turystą czy włóczęgą niż pielgrzymem, bardziej konsumentem niż obywatelem (o wiernym Kościoła nie wspominając), a w kwestiach seksualności bardziej dzieckiem Zygmunta Freuda niż na przykład doktora anielskiej czystości, jakim był św. Tomasz z Akwinu.

Lektura pism niektórych średniowiecznych mistyczek, choćby dominikanki Benvenuty Boiani, która – wbrew radom św. Dominika – za swoją drogę do Boga uznała odmawianie sobie pożywienia oraz torturowanie swojego ciała i która dopiero krótko przed śmiercią odkryła, że ta droga była w istocie drogą ku samozatraceniu, nie może się już uwolnić od interpretacji psychoanalitycznych, które w takich umartwieniach dostrzegają raczej duchowo usprawiedliwiany, patologiczny masochizm czy duchową anoreksję niż realną drogę do Boga

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 09, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść
Dodaj do koszyka
Tu i teraz
Tomasz Terlikowski

urodzony 10 września 1974 r. w Warszawie – doktor filozofii, dziennikarz, publicysta, tłumacz, działacz katolicki, przewodnik, pasjonat religioznawstwa (szczególnie bliskie są mu Kościoły wschodnie). W 2003 roku obronił do...