Skok w przepaść czy chodzenie po linie?
fot. nathan dumlao / UNSPLASH.COM

Skok w przepaść czy chodzenie po linie?

Każdy z nas spontanicznie wierzy usłyszanej w radio informacji, mówiącej o spotkaniu przywódców państw. Nikt z nas nie wybiega na ulicę, aby sprawdzić, czy rzeczywiście w radiu mówią prawdę.

Ostatnio coraz popularniejsza się staje modlitwa ks. Dolinda Ruotola „Jezu, Ty się tym zajmij”. W Polsce przywiązani jesteśmy również do krótkiego wezwania objawionego siostrze Faustynie: „Jezu, ufam Tobie”. Obie te modlitwy kładą nacisk na zaufanie Bogu. Czasami może się pojawić wątpliwość, czy tego typu postawa nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Jeśli Bóg zrobi wszystko za nas, to co w takim razie pozostaje człowiekowi do zrobienia?

Szczególnie w kontekście polskiej tradycji powinniśmy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo przeakcentowania tego typu postawy. Wydaje się, że Polacy w sposób spontaniczny idą w kierunku fideizmu, czyli prymatu wiary, która podejrzliwie odnosi się do refleksji rozumowej. Prawie sto lat temu ojciec Jacek Woroniecki OP pisał, że polski fideizm jest „bezmyślnością podniesioną do godności zasady, i to bezmyślnością wobec tego, co jest dla człowieka najważniejsze, to jest wobec prawd wiary! Jest on ponadto lenistwem umysłowym, niechęcią do wysiłku duchowego, nieraz nawet tchórzostwem wobec tych zmagań, które mogą być wprost konieczne, nim człowiek oczyści swój umysł z różnych naleciałości otaczającej go atmosfery umysłowej. (…) Symbolem fideisty jest struś chowający wobec grożącego mu niebezpieczeństwa głowę w piasek”1.

Nasze ludzkie doświadczenie podpowiada nam, że jesteśmy w stanie zaufać komuś, jeśli już uprzednio mamy jakieś doświadczenie spotkania z tym, który wzywa nas do zaufania. Tertulian pisał: credo quia absurdum, wierzę, ponieważ jest to absurdalne. Zaufanie jest w jakimś sensie krokiem w ciemności, ale stawianym na gruncie poprzedniego doświadczenia. Postawa zaufania Bogu nie jest na pewno chowaniem głowy w piasek. Bóg pragnie współpracować z wolnością człowieka. Nie jest również skokiem w przepaść. Przypomina raczej chodzenie po linie nad przepaścią. Niebezpieczeństwo istnieje, ale otrzymujemy pomoc, żeby sobie z nim poradzić.

O zaufaniu Bogu możemy mówić w bardzo wielu kontekstach. Chciałbym przyjrzeć się najbardziej specyficznemu momentowi tej relacji, a mianowicie sytuacji, gdy człowiek zaczyna ufać Bogu jako Temu, który zwraca się do niego, czyli o nawróceniu. Jest to – można powiedzieć – miernik wszystkich innych sytuacji, które wymagają od nas tego, by zaufać Bogu. Zaufanie Mu opiera się na tych samych psychicznych mechanizmach, które skłaniają nas do zaufania drugiemu człowiekowi. Pytaniem o

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się