Nie stawiamy krzyżyka
fot. ashkan forouzani / UNSPLASH.COM

W przeszłości ludzie mieli być może mniej wiedzy religijnej, ale też i mniej zewnętrznych bodźców, które prowadziły do zachwiania wiary. Starczał im więc mały katechizm.

Agnieszka Rybak: Namawiam księdza do rachunku sumienia. Po pięciu latach kończy działalność kanał Religia.tv, który w dużej mierze był przecież księdza pomysłem. Gdzie tkwił błąd?

ks. Kazimierz Sowa: To nie tak, że Religia.tv przestaje istnieć. Mówić raczej należy o tym, że od nowego roku nie będzie się rozwijała tak, jak do tej pory. Jeżeli zaprzestaniemy produkcji nowych programów, to nie można będzie dostarczać widzowi nowych treści. A powtórki dla kanału tematycznego to śmierć. W związku z tym robimy teraz wszystko, by jednak pewna liczba nowych materiałów mogła się u nas pojawiać. One nie będą powstawać w stałej, cyklicznej formie. Chcemy jednak, by dotyczyły tematów, którymi zainteresowani są wspierający nas partnerzy.

Pomówmy zatem o tym, dlaczego dotychczasowy pomysł na Religia.tv się wyczerpał. Przyszedł ksiądz do tego kanału jako były prezes innego katolickiego medialnego przedsięwzięcia – Radia Plus. Czy wykorzystał ksiądz tamte doświadczenia?

To są różne doświadczenia. Z wielu powodów. Najważniejsza lekcja, którą wyniosłem z radia, była taka, żeby kwestie własnościowe i związane z finansowaniem działalności medialnej zostały jasno określone. Przedsięwzięcie medialne do dobrego rozwoju potrzebuje jednego decydenta. W ITI tak właśnie było. Prywatny właściciel przyjął założenie, że będzie produkował niekomercyjny kanał o tematyce religijnej. Przeznaczył na to określone pieniądze – na uruchomienie Religia.tv potrzebnych było kilkanaście milionów złotych.

Może to było za mało? Może wymagało dodatkowego wsparcia promocyjnego? Może Religia.tv działa za krótko, żeby ją już rozliczać? Nie ma ksiądz żalu do właścicieli?

Żeby była jasność: jeśli ktoś ma dziś pretensje, że właściciele ITI robią wielką krzywdę Kościołowi, bo zakręcili kurek i nie chcą już dokładać do interesu, to bardzo nieuczciwie stawia sprawę. Przez pięć lat, poza wyjątkowymi sytuacjami, nikt z władz kościelnych nie powiedział właścicielom „Bóg zapłać”. Jedynie w relacjach prywatnych z Janem Wejchertem – i może mniej z Mariuszem Walterem – czynili tak kard. Kazimierz Nycz i kard. Stanisław Dziwisz.

Ale ma ksiądz świadomość, że inicjatywa ITI – właśnie ze względu na osoby właścicieli – przez część środowiska kościelnego była postrzegana jako „zdrada” i „piąta kolumna”?

Nie robiliśmy pielgrzymki

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się