fot. peter bucks

Kołysanka dla prasujących

Przypuszczam, że każdy je ma – swoje talizmany, kołysanki, zaklęcia. Takie przedmioty, czynności albo rytuały, które przynoszą naraz radość, otuchę i schronienie. Niewielkie zaułki czasu, w których jesteśmy otuleni filtrem przyjemności niby kocykiem chroniącym przed ostrymi krawędziami realu. To może się wydarzać w drodze do pracy, przy prasowaniu koszul lub w czasie tych kilku minut między położeniem głowy na poduszce a zaśnięciem. To mogą być mgnienia, a jednak czekamy na nie jak na największą frajdę, jak na błysk. Jedni mają szydełkowanie, inni obracanie w palcach kasztana wepchniętego do kieszeni płaszcza albo rozwiązywanie krzyżówki.Moim zaklęciem są audiobooki. Uwielbiam słuchać, kiedy ktoś mi czyta. Czuję niemal fizycznie, jak opowieść wpływa do mojego umysłu, rozlewa się między neuronami, ożywia łączące je ścieżki, przywołuje wspomnienia, budzi wyobraźnię, miksuje światy realne i zmyślone. I sprawia, że jestem trochę tu, a trochę tam. Spaceruję z psem po niepięknych trawnikach
Zostało Ci jeszcze 82% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść