fot. raimond klavins

Większość nie zawsze ma rację. Dlatego uważnie należy słuchać każdej mniejszości, nawet jeśli jest to mniejszość jednoosobowa, bo być może przez tę jedną osobę przemawia Duch Święty.

Rozmawiają ks. Grzegorz Strzelczyk i Tomasz Maćkowiak

W publicystycznych debatach pojawia się ostatnio postulat zwołania synodu, który miałby wyciągnąć polski Kościół z kryzysu. W diecezji katowickiej odbył się synod zakończony jesienią 2016 roku. Świeże wspomnienia. Czy waszej diecezji ten synod w czymś pomógł?

Synod diecezjalny zwołuje biskup wtedy, kiedy uzna to za konieczne. Chodzi o zasięgnięcie rady szerokiej reprezentacji diecezji. Można więc powiedzieć, że synod diecezjalny to najbardziej zaawansowana forma rady diecezji, jaka może się w ogóle zebrać. Ale to jednak dość specyficzny byt, inny od normalnego synodu.

A co to jest normalny synod?

Jest to synod biskupów, którzy się zbierają, żeby rozstrzygnąć jakieś ważne dla Kościoła sprawy. W tradycji Kościoła jest tak, że zbierają się apostołowie bądź ich następcy i podejmują istotne decyzje.

Zaraz, zaraz: A jak się ma do tego sobór?

To różnica słownikowa, w niektórych językach w ogóle nie ma rozróżnienia na synod i sobór. Sobór nazywa się tam po prostu synodem powszechnym. W praktyce to synod wszystkich biskupów Kościoła.

Synody odbywały się jeszcze podczas prześladowań. Wtedy z przyczyn technicznych nie było możliwości organizowania dużych zebrań biskupów. Natomiast czasami zbierali się biskupi sąsiednich diecezji, żeby ujednolicić pewne praktyki albo żeby podjąć jakieś decyzje dyscyplinarne. Na przykład usunąć ze stolicy biskupa, który się źle prowadził, i zarządzić wybór nowego. Tak się kształtowała tradycja synodów – powoływano je oddolnie, miały znaczenie lokalne.

W Polsce właśnie chodzi o naprawę Kościoła lokalnego.

Według prawa kanonicznego postanowienia synodu krajowego – bo tak by się to musiało nazywać – i tak musi zatwierdzić Stolica Apostolska. A przecież cały czas działa Konferencja Episkopatu Polski, która składa się z tych samych biskupów, którzy mieliby się zgromadzić na tym domniemanym synodzie krajowym. Czyli nasi biskupi już mają ciało pozwalające obradować i podejmować decyzje.

Kto zwołuje synod plenarny?

Konferencja Episkopatu za zgodą Stolicy Apostolskiej.

Jaka jest szansa na to, by w takim synodzie mogły uczestniczyć osoby świeckie?

Biskupi głosują nad dokumentami przygotowanymi przez komisje. A w tych komisjach mogą zasiadać świeccy. Mogą też być ekspertami. Czyli biorą udział, ale z głosem doradczym. I może ich być nie więcej niż połowa liczby wszystkich pozostałych – czyli duchownych. W praktyce świeckich może być co najwyżej jedna trzecia, nie mają prawa głosować.

Rozumiem więc, że te publicystyczne głosy o przezwyciężeniu kryzysu przez zwołanie synodu, uaktywnienie świeckich to…

Ja myślę, że to jest marzenie o tym, żeby wymyślić Kościół na nowo, bez brania pod uwagę tego, że mamy Kościół taki, jaki mamy.

Polska

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść