fot. Archiwum Główne Ruchu Światło Życie

Ksiądz Blachnicki całe życie wymykał się niebezpieczeństwom. Umarł w niewyjaśnionych okolicznościach.

Trwa proces zabójców księdza Popiełuszki. Kapitan Grzegorz Piotrowski wytyka Kościołowi działalność antysocjalistyczną. Jako przykład wymienia księdza Franciszka Blachnickiego i jego młodzieżowe oazy. Założyciel ruchu oazowego jest na emigracji. W komunistycznej Polsce krąży za nim list gończy: władze oskarżają go o zdradę stanu.

Komuniści nienawidzili go od zawsze: bałamucił młodzież, namawiał Polaków do rezygnacji z alkoholu. Dyktatorzy nie lubią, gdy ktoś odbiera im monopol na rząd dusz.

Kościelne władze też mają z nim kłopot: wszystko chce zmieniać, nikogo nie pyta o radę.

Ale to jemu historia odda rację. Gdy jego prochy wracały do kraju, był witany jak wieszcz. Kościół chce go ogłosić błogosławionym. Znany publicysta napisze o nim: „Ksiądz, który zmienił Polskę”.

„Komsomolskaja Prawda”

„Teolog nienawiści”, „współczesny krzyżowiec”, „teolog narodowej zdrady” – to „Trybuna Ludu” o Blachnickim.

„Żołnierz Wolności” (organ Ludowego Wojska Polskiego): „politykier w sutannie”, „teolog kontrrewolucji”, „polski ajatollah”. Ostatnie to aluzja do ajatollaha Chomeiniego, fanatycznego przywódcy rewolucji islamskiej w Iranie.

Działalność polskiego kapłana niepokoi towarzyszy w Związku Radzieckim. „Mołodiec Estonii” nazywa go „pasterzem kontrrewolucji”, a „Komsomolskaja Prawda” – „dywersantem w sutannie”.

Na toruńskim procesie morderców Jerzego Popiełuszki siedzącemu na ławie oskarżonych esbekowi wyrwie się, że Blachnicki to wróg ustroju.

W Kościele nikt Blachnickiego głośno nie krytykuje. Ale on dobrze wie, że nie wszyscy go lubią. Pyszny, nie słucha przełożonych, stworzył „Kościół w Kościele” – zarzucają mu. Kto wie, czy gdyby nie kardynał Karol Wojtyła (najpierw jako arcybiskup Krakowa, a potem jako Jan Paweł II), biskupi nie rozwiązaliby ruchu oazowego.

Miał tego świadomość. I robił swoje. Życie nauczyło go odwagi.

Becik

Z jednej strony strzelają Niemcy, z drugiej Polacy. Z domu stojącego na linii walk powstaniec z biało-czerwoną opaską wyprowadza piątkę dzieci. Najmniejszego nie zauważył.

To już trzecie powstanie śląskie: polska ludność domaga się przyłączenia Górnego Śląska do Polski. Po dwóch miesiącach walk w granicach Rzeczpospolitej znajdą się: Katowice, Chorzów, Świętochłowice, Tarnowskie Góry, Rybnik.

Właśnie w Rybniku 24 marca 1921 roku przyszedł na świat Franciszek Blachnicki: kolejne dziecko pielęgniarza Józefa Blachnickiego i Marii z domu Müller. To jego przeoczył powstaniec, który uratował starsze rodzeństwo (ojciec był w tym czasie w szpitalu, matka wyszła się rozejrzeć). Po chwili powstaniec wróci do ostrzeliwanego domu, wyniesie leżącego w beciku Franusia.

Życie Franciszka Blachnickiego jeszcze nieraz będzie zagrożone. Ma sześć lat, gdy wpada do studni. Uratuje go wełniany sweter: grabie, którymi sąsiad wyciągnął chłopca z głębiny, miały się czego uczepić. Gdy dorośnie, przeżyje front, niemieckie obozy, wyrok śmierci, peerelowskie więzienie. Umrze w niewyjaśnionych okolicznościach.

„Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim”, „jest ofiarny”, „nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych” – dziesięć przykazań prawa harcerskiego zna na pamięć. Zostaną z nim na całe życie. Tak jak praca nad samym sobą.

Uczyć się nie lubi. Do nauki zabierze się dopiero przed maturą – na świadectwie dojrzałości przyniesie same dobre i bardzo dobre.

Cała klasa idzie do bierzmowania. Oprócz niego. Franek Blachnicki jest ateistą.

Gilotyna

Nie pije, nie pali, nie chodzi na dziewczyny – do wojska nie pasuje. Ale zgłosił się na ochotnika, szkolenie skończy z wyróżnieniem. W czerwcu 1939 roku plutonowy podchorąży Blachnicki składa przysięgę, zaczyna służbę w Pułku Piechoty w Tarnowskich Górach – Blachniccy przeprowadzili się tam z Rybnika.

We wrześniu jego pułk cofa się na wschód, Niemcy rozbiją ich pod Tomaszowem Lubelskim. Podchorąży Blachnicki ucieka z niewoli, wraca na Śląsk. Teraz to Trzecia Rzesza: Hitler kazał przyłączyć do Niemiec ziemie, które wywalczyli powstańcy.

Osiemnastoletni Franciszek słucha BBC, z kolegami chowa przed okupantem harcerski sztandar, kolportuje ulotki wzywające do oporu. Gestapo szybko rozpracowuje młodych konspiratorów. Blachnicki się ukrywa, chce nielegalnie przejś

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Wyczyść

Zaloguj się

Wiara z celi śmierci
Stanisław Zasada

urodzony w 1961 r. – dziennikarz, reporter, absolwent polonistyki na UMK w Toruniu oraz Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracuje m.in. z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Gazetą Wyborczą”. ...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze