fot. dusan veverkolog

Biskupi zapewniają – widać to niemal w każdym komunikacie po ich zebraniu – że wszystkie problemy Kościoła traktują z powagą i pochylają się nad nimi z troską. Tyle że niewiele z tego wynika. Dlatego uważam, że my wszyscy czujący odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła powinniśmy wołać o synod.

Od pewnego czasu toczy się w Kościele nad Wisłą dyskusja o potrzebie zwołania synodu plenarnego. Początkowo nieśmiałe głosy, wychodzące głównie od osób świeckich, skupiły się niedawno w inicjatywie Kongresu Katoliczek i Katolików, na którego czele stanął prof. Fryderyk Zoll. Głosy o konieczności debaty o Kościele w Polsce płyną też m.in. ze środowisk skupionych wokół „Tygodnika Powszechnego”, „Więzi” i Klubów Inteligencji Katolickiej. Na potrzebę zwołania synodu wskazuje również Marcin Przeciszewski, prezes i redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej. Coraz częściej mówią o tym osoby z tzw. środowisk konserwatywnych czy reaktywowanej przed dwudziestu pięciu laty Akcji Katolickiej. Nie ma co ukrywać, że również i ja dostrzegam potrzebę organizacji w Polsce synodu. Po co on jest nam właściwie potrzebny?

Nowy model

Każdy, kto choć trochę obserwuje życie Kościoła w naszym kraju, nie ma wątpliwości, że jest on w głębokim kryzysie, który dotyka właściwie wszystkich sfer. Kościoły na zachodzie Europy przez podobne kryzysy już przechodziły. Swego czasu mówiło się o kryzysie posoborowym, dziś w kontekście Kościołów zachodnich mówi się już o drugim kryzysie. Kościół w Polsce wszedł w pierwszy kryzys. Niepokojów z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, które rozsadziły Kościoły lokalne we Francji, Holandii czy Niemczech, udało się nam dzięki dalekowzroczności kardynałów Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły uniknąć. Paradoksalnie n

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść