Nomadland Sound of Metal Palm Springs Co w duszy gra
fot. Łukasz Sulimowski

Rozstania i powroty

Gdyby ostatni rok kina opisać w formie scenariusza, byłaby to opowieść o rozstaniach i powrotach, w której kina i widzowie są ciągle rozdzielani przez czarny charakter (w tej roli niezmiennie pandemia). Na szczęście, tak jak w stosunkach międzyludzkich istnieją maile, telefony, Zoomy, za pomocą których można się porozumiewać, tak też mamy serwisy streamingowe prześcigające się w wynajdywaniu kolejnych filmowych nowości dla stęsknionych premier widzów. Wiadomo jednak, że seans online to nie to samo, co kontakt fizyczny – dotyk kinowego fotela, ciemność sali tuż przed rozpoczęciem pierwszej sceny, wszechobecny dookoła dźwięk. Cieszy więc to, że od 21 maja kina są z powrotem otwarte. Ponieważ lubię happy endy, liczę na to, że tak już zostanie. W tej nadziei pozostawiam propozycje dla tych, którzy nie mogą się już doczekać powrotu przed wielkie ekrany, ale także dla tych, którzy filmowy romans wolą na razie kontynuować z kanapy we własnym salonie.

Spotkamy się w drodze, czyli Nomadland

„Niektórzy mówią o nich: bezdomni. Ale koczownicy nowej ery odrzucają tę łatkę. Mają przecież dach nad głową i środek transportu, przyjęli więc inne określenie: bezmiejscowi”. To słowa ze wstępu do książki Jessiki Bruder Nomadland, na podstawie której powstał film o takim samym tytule. Jest to historia ludzi, którzy wskutek różnych życiowych zawirowań, a zwłaszcza z powodu kryzysu gospodarczego oraz coraz droższych warunków mieszkaniowych w Stanach Zjednoczonych, decydują się zamieszkać w kamperach, przyczepach, vanach i ruszyć w trasę po kraju, podejmując się dorywczych zajęć, które pozwolą im zarobić na bieżące utrzymanie. To opowieść o niejednym złamanym życiu i bezduszności systemów socjalnych, ale też o wielkiej ludzkiej solidarności i zdolności do dzielenia się, radzenia sobie w sytuacjach zdawałoby się bez wyjścia. Wreszcie to opowieść o ludziach, którzy żyją zgodnie z dewizą, że dom to coś, co nosisz w sobie. I wielka historia o nadziei: „A w drodze jest nadzieja. To produkt uboczny pędu przed siebie. Poczucie, że możliwości rozciągają się tak szeroko jak sam kraj. Głęboko zakorzenione przekonanie, że czeka nas coś lepszego. Już zaraz, w kolejnym miasteczku, kolejnej robocie, przy kolejnym przypadkowym spotkaniu ze znajomym”.

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść