fot. david clode
Zmarła pani Teresa Borkowska. To nazwisko nikomu nic nie mówi, ale być może ktoś z czytelników spotkał się z nią. Nazywana była „najpiękniejszym parkomatem Polski”. Pani Teresa pracowała na parkingu w Mikołajkach. Miała swoje stałe miejsce przed ratuszem. Była „parkingową”, ale ja nie uznaję tego słowa. Przez klawiaturę nie chce mi też przejść określenie „sprzątaczka”. Obydwa słowa istnieją w języku polskim, ale kiedy je słyszę, to jakbym osoby pracujące na parkingu i sprzątające ustawiał niżej w hierarchii. A nie ma powodu.No więc pani Teresa witała gości przyjeżdżających do Mikołajek, a postawienie samochodu na miejscu przez nią wskazanym traktowałem jako dobry znak przed kilkudniowym pływaniem po Mazurach. Nawet kiedy wypisywała kwitek i jej płaciłem, miałem w tym jakąś przyjemność i poczucie, że znowu jestem w ulubionym miejscu. Mimo że daleko od domu, to jednak u siebie.Pani Teresa była w wieku nieokreślonym. Jej młodość kończyła się niechybnie, kiedy moja się zaczynała.
Zostało Ci jeszcze 81% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść