fot. birger strahl

Dziś prawdziwych baranów już nie ma…?

To będzie smutny tekst. Smutny i pełen narzekań. Pełen narzekań i frustracji. Frustracji i oskarżeń. Oskarżeń zrodzonych z bezradności. Dlaczego taki właśnie tekst? Bo już nie mogę. Już mam dość.

Już nie mogę czytać kolejnych medialnych doniesień o kolejnych seksualnych skandalach z udziałem kolejnych księży. Nie, nie dlatego, żebym nie wierzył w ich autentyczność lub uważał, że są niepotrzebne, niewłaściwe i szkodliwe. Nie. Po prostu za bardzo mnie to boli i już nie mogę. A nie mogę tym bardziej, że dorosły ze mnie facet i wiem, że to tylko początek, że to jeszcze będzie trwało i trwało. Już nie mogę patrzeć na fotografie, które niemal zawsze i niemal we wszystkich mediach dołączane są do tychże doniesień: wykadrowana szyja w koloratce. Nie widać postaci, nie widać twarzy, tylko tę szyję w koloratce. Zapewne bez złej woli autorów, ale każda publikacja opatrzona taką grafiką pogłębia i utrwala mimowolne skojarzenie: ksiądz to ktoś, przed kim trzeba ostrzegać. Nieważne, kim on jest, jaką ma twarz i co sobą reprezentuje. Ważne, że to ksiądz, czyli potencjalny seksualny przestępca. Jeśli wiesz, że to ksiądz, miej się na baczności.

Już nie mogę słuchać słodkiej, uwznioślonej, a jednocześnie przesyconej klerykalizmem kościelnej nowomowy biskupów lub też ich niezrozumiałego milczenia, gdy zdezorientowani wierni potrzebują ich opinii. Już nie mogę słuc

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 06, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść