Ks. Stanley Rother błogosławiący dzieci
fot. Archidiocese of Oklahoma City

Syn farmera. Kleryk wyrzucony z seminarium. Ksiądz, który zdobył sobie serce Indian. Choć jako student miał kłopoty, żeby nauczyć się łaciny, to na misjach nauczył się języka Majów. Mówił, że w obliczu zagrożenia pasterz nie może uciec. Zapłacił za to najwyższą cenę.

Najpiękniejszy widok na jezioro roztacza się ze wzgórz. Trzeba się wspiąć dobre kilkaset metrów, a wówczas Atitlán ukaże się w pełnej krasie. Położone jest na wysokości 1562 metrów nad poziomem morza, dlatego nawet latem nie doskwierają tu upały, a wieczorem, gdy znad jeziora powieje wiatr, może się przydać sweter.

Nazywane jest perłą Ameryki Środkowej. Brytyjski pisarz Aldous Huxley (autor Nowego wspaniałego świata) porównał je z włoskim Lago di Como, przyznając mu jednak pierwszeństwo. Sięgająca horyzontu tafla wody (130 kilometrów kwadratowych), przejrzyste powietrze, bujna roślinność – zieleń okraszona kwiatami wszelkiego rodzaju, a w końcu trzy wulkany: San Pedro, Tolimán i – największy – Atitlán. Raj na ziemi.

Siostra Marita, zakonnica ze zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa, miała okazję odwiedzić brata w Santiago Atitlán dwukrotnie – w 1972 i 1975 roku. On jednak ciągle był zajęty. Odwiedzał chorych, pomagał naprawić samochód sąsiadom, pracował w polu, spotykał się z katechistami, prowadził długie rozmowy z parafianami, sprawował sakramenty. Ona pomagała współsiostrom w miejscowym szpitalu. Czasu dla siebie mieli mało. Do nielicznych wyjątków należały dni, kiedy razem szli w góry odwiedzić wioski Indian. Wspinaczka trwała kilka godzin. Mogli spokojnie porozmawiać, choć słowa nie były im potrzebne. W czasie tych wędrówek pewnie nie raz Marita się zatrzymała, z zachwytem rozglądając się po rajskim krajobrazie, tak innym od przepastnych równin rodzinnej Oklahomy. Spoglądając to na jezioro, to na brata, wiedziała, że to jego miejsce. Nie przyjechał jednak do Santiago Atitlán ani nie został w nim dla zjawiskowych krajobrazów. Zrósł się z Gwatemalą, bo tutaj byli jego ludzie.

Wśród Majów

Majowie stanowią około 42 procent ludności Gwatemali. Tz’utujil są piątą pod względem liczebności z 25 majańskich grup etnicznych. Dziś jest ich około 100 tysięcy i koncentrują się wokół jeziora Atitlán, gdzie w czasach prekolumbijskich znajdowała się ich stolica, Chuitinamit. Parafię Świętego Jakuba Apostoła założyli już w 1536 roku franciszkańscy misjonarze. Kilka lat później powstał stojący do dzisiaj kościół. W latach siedemdziesiątych XIX wieku władze kraju wygnały zagranicznych misjonarzy. Od tego czasu, przez blisko wiek, Tz’utujil pozostawali bez księży. Pozostałością hiszpańskiej kolonizacji jest podział wioski na konfraternie, kiedyś związane z kultem świętych, teraz mające świecki charakter.

Dziś, jeśli wpisać w wyszukiwarkę Santiago Atitlán, pojawią się dziesiątki wideoblogów i relacji z podróży. Młodzi Amerykanie pozują na tle jeziora, kupują na bazarze kolorowe wisiorki i tradycyjne ubrania, relaksują się w miejscowym spa, a wieczorem raczą się drinkami w koktajlbarze. Wobec piękna przyrody i za sprawą marketingu turystycznego bardzo łatwo zapomnieć, że pięćdziesiąt lat temu był to jeden z najuboższych regionów Ameryki Środkowej. Władzy, która tak na poziomie krajowym, jak i lokalnym sprawowana była przez ladinos, potomków hiszpańskich konkwistadorów, nie zależało na poprawie losu Indian traktowanych jak tania siła robocza. Jeszcze bardziej porażające są statystyki dotyczące zdro

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2024, nr 01, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Chłopak z Oklahomy
Dominik Jarczewski OP

urodzony w 1986 r. w Warszawie – dominikanin, duszpasterz, rekolekcjonista, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, stały współpracownik miesięcznika „W drodze”....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze