Mszał na ołtarzu
fot. Grant Whitty / UNSPLASH

Usługa bez gwarancji

Bóg nie obiecuje i nie gwarantuje wierzącym w Niego długiego życia przy czerstwym zdrowiu w dobrobycie fizycznym i psychicznym. Nie, tego Bóg nam nie obiecuje, ale różne bożki i ich kapłani owszem. Dobrze jest więc pamiętać, że nasz Ojciec wie, czego potrzebujemy, i spełni nasze prośby, ale po swojemu.

Od dłuższego czasu zapotrzebowanie na tak zwane msze w intencji ciągle spada, z wyjątkiem mszy za zmarłych. W jednym z kościołów na Pomorzu widziałem żałobników czekających w długiej kolejce do zakrystii, gdzie proboszcz takie intencje przyjmował. Dość często zamawia się jeszcze msze w sytuacjach wymagających – w przekonaniu zamawiającego – wprost cudu. Czasami zamawia się też msze „w wiadomej Bogu intencji”, bywa, że ukrywając pod tym tajemniczym sformułowaniem na przykład prośbę o „szczęśliwy przebieg aborcji”. W wielu kościołach podtrzymuje się też kult takich świętych jak Matka Boża Nieustającej Pomocy, Juda Tadeusz, a ostatnio Święty Szarbel, którzy wyspecjalizowali się w niesieniu pomocy potrzebującym. Zdarza się też, wbrew zaleceniom Kościoła, że odprawia się msze o uzdrowienie czy też z egzorcyzmami, w których msza nie stanowi centrum obrzędów, ale zaledwie ich oprawę. Inną jeszcze kategorią są msze odprawiane jako jeden z elementów obchodów związanych ze świętami narodowymi, państwowymi czy nawet partyjnymi. Natomiast podczas kampanii wyborczych zamawia się msze w intencji zwycięstwa konkretnego polityka czy partii i tak msza staje się jeszcze jednym sposobem pozyskiwania głosów w wyborach. Nienowe to zjawisko. Cyprian Norwid „Fraszka”:

Dewocja krzyczy: „Michelet wychodzi z Kościoła!”
Prawda; Dewocja tylko tego nie postrzegła,
Że za kościołem c z ł o w i e k o ratunek woła,
Że kona – że ażeby krew go nie ubiegła,
To ornat drze się w pasy i związuje rany.
*
A faryzeusz mimo idzie zadumany…

Skąd więc ten spadek liczby intencji?

Przyczyn zapewne jest wiele, ale nie chcąc się bić w cudze piersi, spróbujmy poszukać ich wewnątrz Kościoła. Trudno bowiem się oprzeć wrażeniu, że msza stała się już tylko jedną z wielu praktyk nabożnych, mających na celu nakłonienie Boga do działania po naszej myśli, zgodnie z naszym pragnieniem. Chodzi o to, żeby Bóg, który z jakiegoś powodu na nas się zagniewał, zmienił swoje nieżyczliwe nastawienie. I tak msza stała się kartą przetargową w grze, jaką prowadzi się z Bogiem. Ofiarowujemy Bogu mszę w nadziei, że ta ofiara nakłoni Go do niezwłocznego zajęcia się naszymi potrzebami. Kiedy tymczasem to nie Bóg, ale my powinniśmy się zmienić. To nie Bóg ma przestać się gniewać na nas, ale my na Niego. Przywołujemy też świętych, nakłaniając ich, by byli naszymi protektorami przed Wszechmogącym. Kiedy tymczasem Paweł Apostoł mówi: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała na ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu jako doskonały wyraz waszego kultu. Nie upodabniajcie się do tego świata, ale przemieniajcie się poprzez odnowę myślenia, aby rozezna

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 11, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść