Górska wędrówka
fot. Holly Mandarich / UNSPLASH

Jan Andrzej Kłoczowski OP zaczynał jeden ze swoich wykładów cytatem (z kogo, nie pomnę), że cywilizacje można podzielić na te, które są świadome popełnionego przez siebie zła, oraz te, które żyją w poczuciu pełnej niewinności. Autor tych słów jako przykład podawał z jednej strony społeczeństwa Europy, gdzie rodziły się krwawe dyktatury, dokonywały ludobójstwa, wciąż wybuchały konflikty wojenne, co miałoby sprawić, że nasz kontynent nie ma złudzeń co do stanu swojego zbiorowego sumienia, a z drugiej strony – społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, którego wiarę we własną niewinność zachwiała dopiero – a i to nieostatecznie – wojna w Wietnamie. Opinia ta, choć niewątpliwie błyskotliwa i w gruncie rzeczy nieźle opisująca pewną kulturową rzeczywistość, jest jednak uogólnieniem niebiorącym pod uwagę, że stan samoświadomości moralnej społeczeństw nie jest czymś stałym i podlega fluktuacjom uzależnionym od wielu czynników, takich jak choćby doraźne potrzeby polityczne czy ekonomiczne. Niby wiemy, co się stało i do czego przyłożyliśmy rękę jako państwo lub naród, ale nie zawsze stać nas na śmiałe zmierzenie się z ciemnymi kartami naszej historii. Przykłady można mnożyć. Przed laty na łamach „Gazety Wyborczej” Adam Michnik pytał z przekąsem, co kolaborująca Francja robiła przy stole zwycięskich aliantów w Berlinie. I wiele lat minęło od zakończenia wojny, nim prezydent Republiki Francuskiej przeprosił obywateli

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 11, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść