Rozpoznać Boga

Dz 5,27b-32.40b-41 / Ps 30 / Ap 5,11-14 / J 21,1-19

Niemowlę nie widzi jeszcze dokładnie kolorów i kształtów i nawet rodziców nie rozpoznaje całkiem wyraźnie, choć z nimi przebywa. Wzrok dziecka rozwija się z czasem.

Podobnie uczniowie Jezusa powoli uczą się rozpoznawać Bożą obecność. Pierwszy etap to czas przed męką i zmartwychwstaniem Chrystusa, kiedy wszystko jest jeszcze niejasne. Wierzą i idą za Nim, ale pytają „kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” (Mk 4,41). A potem, w Ogrójcu, uciekają w ciemnościach.

Drugi etap następuje po zmartwychwstaniu – apostołowie uczą się spotykać Syna Bożego jeszcze obecnego fizycznie, ale rozpoznawalnego już raczej wzrokiem duchowym, wewnętrznym poznaniem i wyczuciem. Maria Magdalena, która nagle widzi, że ogrodnik to On. Uczniowie idący do Emaus. Jan, najbliższy z Jego uczniów, który jako pierwszy w łodzi woła: „Ho Kyrios estin! – To jest Pan!” (J 21,7).

Na tym nie koniec tego procesu. Po wniebowstąpieniu i zesłaniu Ducha Świętego widzimy uczniów, dla których Boża obecność staje się rozpoznawalna nawet w sytuacji cierpienia i cieszą się, że „stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa]” (Dz 5,41). Widzą już naprawdę wiele.

Jednak ostatni etap drogi uczniów (i naszej drogi) opisuje dopiero Apokalipsa. Będzie nim niebo. Wtedy „poznamy, jak zostaliśmy poznani” (por. 1 Kor 13,12), skończy się ta niemowlęca nieostrość duchowego wzroku, wysiłek wiary ustąpi widzeniu „twarzą w twarz” (1 Kor 13,12). Dziś jeszcze światło i żar tamtej chwały muszą pozostać osłonięte przez symboliczne obrazy – Baranka, Zwierząt i Starców, tajemniczej liturgii niebieskiej (Ap 5,11–14). Kiedy jednak ten moment dla nas przyjdzie, rozpoznamy Boga całkiem jasno. I to będzie Szczęście.

Rozpoznać Boga
Michał Golubiewski OP

urodzony w 1975 r. w Gdyni – dominikanin, doktor teologii, redaktor w Wydawnictwie W drodze. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w 2001 roku. Pięć lat później złożył śluby wieczyste, a w 2017 r. przyjął święcenia kapłański...